Rodzice nie są w stanie funkcjonować w dłuższym okresie czasu, w modelu odwróconego procesu wychowawczego.
O odwróceniu procesu wychowawczego mówimy, gdy to dzieci zaczynają dyktować rodzicom, sposób postępowania i podporządkowywać ich w celu zapewnienia sobie możliwości zaspokajania swoich potrzeb dopaminowych. Młody człowiek zaczyna coraz bardziej korzystać z zakodowanego w mózgu zestawu zachowań, pierwotnych oraz intensywnie dąży do narzucenia swojego zachowania rodzicom i podporządkowania ich dla umożliwienia działania w tym zestawie zachowań.
Można to porównać z sytuacją, kiedy do zbudowanego ciężką pracą domu, zapraszacie alkoholika lub narkomana i oddajecie mu władzę w domu. Wszystkie zachowania zostaną podporządkowane jednemu celowi, zaspokojeniu jego potrzeb wynikających z nałogu, w którym się znajduje. Prowadząc przy tym do degeneracji i rozpadu rodziny funkcjonującej wcześniej w domu. To dokładnie taki sam proces. Tylko, że nieletni nałogowiec nie wie, że jest nałogowcem, a jego stymulantem jest dopamina.
Należy zastanowić się, jak w takiej sytuacji będą funkcjonowali rodzice. Z naszych obserwacji wynika, że wcześniej, czy później przyjmą jedną z dwóch skrajnych postaw:
- Poddadzą się, przechodząc, przez stany nerwicowo-depresyjne, wpadną w anabiozę (wyuczoną bezradność), jest to zjawisko podobne do tego występującego w wielu rodzinach alkoholików, gdzie jeden z małżonków żyje pod dyktando uzależnienia drugiego z nich.
Nikt tym rodzinom nie pomaga, utrzymując je pod hasłem „dla dobra dziecka”, a tak naprawdę tuszując brak procedur pomocy, pozostawiając koszty finansowe i społeczne na rodzicach adopcyjnych. - Po nieudanych próbach poszukiwania pomocy, podejmie decyzję o rozwiązaniu przysposobienia, widząc nie funkcjonowanie rodziny, nie poddając się patologizacji. Przy niewyobrażalnym obciążeniu psychicznym i ogromnej negatywnej ocenie oraz presji otoczenia. Przechodząc stany depresyjno-nerwicowe. Tak było w naszym przypadku.
Nasz komentarz:
Z uwagi na to, że odwrócony proces wychowawczy, najczęściej rozpoczyna się, w wieku dorastania dziecka adoptowanego, jest on mylnie klasyfikowany, jako element procesu dorastania (adolescencji), który również zachodzi wtedy zachodzi.
Z tego powodu pojawia się wiele błędnych porównań do zachowań przeciętnego nastolatka. W takim też kontekście ocenia się umiejętności wychowawcze rodziców adopcyjnych, porównując ich nieskuteczność, ze skutecznością wychowawczą rodzin biologicznych. Zapominając jednocześnie, że mierzą się z zupełnie innym poziomem trudności wychowawczej, mającej u podstaw zaburzenia medyczno-biologiczne. Nazywanie w takiej sytuacji rodziców adopcyjnych, którzy wytrwali w adopcji 10 lat nieudolnymi wychowawczo, jest zwyczajnym oszczerstwem.
Bardzo rzadko można spotkać się z poprawnymi określeniami tej sytuacji, nie precyzyjnie opisującymi funkcjonowanie dziecka w rodzinie adopcyjnej, jako:
- terroryzowanie rodziców przez dziecko,
- dziecko próbuje zbudować chaos, w którym się urodziło i spędziło pierwsze lata życia.
W rzeczywistości jest to postępowanie osoby uzależnionej, która dąży do zaspokojenia swoich potrzeb dopaminowych. Bardzo często młody człowiek sięga wtedy pierwszy raz po kieliszek, czy narkotyki, odnajdując w nich zaspokojenie potrzeb dopaminowych i wracając do uzależnienia, którego doświadczyło w okresie prenatalnym. Prawda, że niewyobrażalne.