Zadajemy dwa pierwsze i najważniejsze pytania:

Jak długo dzieci z FAS(D) będą jeszcze czekały na diagnostykę i pomoc medyczną?

Jak długo rodzice adopcyjni będą jeszcze dyskryminowani?

Kiedy w Nowym Yorku jest wczoraj, a w Tokio jest jutro, w Warszawie ciągle panuje głębokie adopcyjne średniowiecze.

Ten niewybredny dowcip, najlepiej opisuje proces adopcyjny, poziom pomocy dzieciom trafiającym do adopcji oraz brak pomocy rodzinom adopcyjnym. Zresztą liczba tych ostatnich, spada z roku na rok, głównie za sprawą tego, że coraz więcej osób dostrzega prawdziwy obraz adopcji w Polsce oraz nie działający tzw. „system adopcyjny”. System, w którym poszkodowanymi są dzieci, a dyskryminowanymi rodzice adopcyjni.

Ta strona powstała, by coś zmienić, by już żadna rodzina nie przechodziła piekła, jakie nam zgotowano. Tego, co spotkało i ciągle spotyka naszą rodzinę. Naszym marzeniem jest spowodować by, nasza rodzina była ostatnią spaloną na stosie zabobonów adopcyjnych w Polsce! Bo spalona została w całości, razem z dziećmi.

By rozwiać wszelkie wątpliwości…

Czy jesteśmy za adopcją? TAK! Każde dziecko powinno posiadać rodzinę i żadnego nie wolno poświęcać, pozbawiając właściwej diagnostyki i pomocy medycznej!  Adopcja nie może wyglądać jak ta przez którą przeszliśmy. To nie może być upychanie chorych ludzi po rodzinach tylko dla przerzucenia kosztów państwa. Mamiąc kandydatów na rodziców adopcyjnych pustymi obietnicami procesów pomocy, które nie istnieją, a do realizacji których zobowiązane są ośrodki adopcyjne i instytucje pomocy rodzinie, które na dodatek podejmują próby okradania rodziców adopcyjnych zamiast udzielania im pomocy. Adopcja – TAK, ale z pełną jawnością i z realną pomocą, której obecnie pozbawiane są zarówno dzieci, jak i rodzice adopcyjni. Adopcja – TAK, ale bez kłamstw i oszustw.

Pokazujemy największy problem z którym mierzą się w samotności porzuceni przez instytucje Państwa rodzice adopcyjni – FAS (Fetal Alcohol Syndrome / Alkoholowy Zespół Płodowy) oraz FASD Fetal Alcohol Spectrum Disorder / Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych). Pokazujemy również skutki ukrywania i braku świadomości problemu znajdujące swoje odbicie na każdym etapie adopcji.

Poniżej publikujemy zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości profesora Jeffreya Wozniaka, które warte jest 1000 słów i najlepiej wyjaśnia wyjaśnia problem FASD, jasno pokazując młodym matkom, dlaczego nie należy pić alkoholu w ciąży. To jest problem z którym mierzą się dzieci i rodzice adopcyjni – samotnie.

Zdjęcie przedstawia uszkodzony alkoholem mózg 12-to latka ( z FASD po lewej) i prawidłowo rozwinięty mózg przeciętnego 12-to latka.

Na stronie przedstawiamy nieudaną adopcję z punktu widzenia rodziców adopcyjnych, jednocześnie, w żadnym zdaniu nie zapominamy o dramacie dzieci, które są prawdziwymi ofiarami tej historii. Bo historia naszej adopcji, to przede wszystkim ich historia, ale to też historia zaniedbań instytucji, na każdym kroku adopcji, finalnie skazujących ją na niepowodzenie. Adopcji po Polsku.

Pokazujemy tu fakty skrywane przed wzrokiem społeczeństwa, szczególnie przed kandydatami na rodziny adopcyjne, ale również rodzinami, które w zderzeniu z górą problemów adopcyjnych zwróciły się po pomoc do ośrodków adopcyjnych, gdzie nie otrzymały pomocy w standardowej, powtarzającej się sytuacji adopcyjnej. I gdzie spotkały się z zaniedbaniami ośrodków adopcyjnych. Ta strona powstała by pokazać hipokryzję kłamstw adopcyjnych w Polsce, która w odróżnieniu od innych krajów ciągle pozostaje w adopcyjnym średniowieczu.

Finalnie powstała by w końcu doprowadzić do zmian absurdalnych przepisów oraz postaw społecznych, które prowadzą do dramatów rodzin adopcyjnych. By zmienić te przepisy, które zamiast pomagać doprowadzają do bankructwa, rozpaczy, samotności rodziców adopcyjnych, zepchniętych na margines społeczny przez instytucje pomocy rodzinie. Również, by zakończyć okradanie dzieci znajdujących się w Domach Dziecka i przerzucanie kosztów państwa na rodziny adopcyjne.

Nie dajemy zgodny na podejmowanie decyzji prawnych dotyczących rodzin adopcyjnych (ale czy tylko rodzin adopcyjnych?) w oparciu o fałszywe opinie i hipotezy psychologiczne, mające jedynie na celu ukrycie prawdy o problemach medycznych, o których informacje z wielkim trudem przebijają się do społeczeństwa za pośrednictwem ludzi, którzy jej doświadczyli.

Mamy głębokie przekonanie, że ta strona choć w części pozwoli, odpowiedzieć, na pytanie: Co z systemem adopcyjnym w Polsce jest nie tak? Oraz stawiać kolejne niewygodne pytania, na które należy odpowiedzieć by doprowadzić do jego reformy. Dodatkowo pozwoli zrozumieć, że za jego stan odpowiadają konkretne osoby w kraju, kilkadziesiąt osób, w skali całej Polski, biorących każdego miesiąca pieniądze za nadzór nad niefunkcjonującym systemem adopcyjnym.

W polskim społeczeństwie od lat funkcjonują błędne przekonania, zabobony, które kształtują postawy dzieci, rodziców i nauczycieli(!), dziennikarzy, wpisujących absurdalne komentarze na adopcyjnych forach internetowych. Ludzi, którzy odwracających głowy, na widok rodziców adopcyjnych przeżywających dramat rozpadu rodziny adopcyjnej. Poziom rozumienia problemów adopcyjnych jest adekwatny do edukacji w tym zakresie – zerowy.

Przy wiejskich płotach, jak i wielkomiejskich stołach prowadzone są dyskusje o dzieciach i rodzicach adopcyjnych, z którymi coś jest nie tak. Sprowadzane do poziomu rodzin patologicznych. Nie poparte żadną wiedzą, o tym z jaką skalą problemów te rodziny się zmagają – samotnie. W polskim społeczeństwie wiedza dotycząca adopcji nie istnieje, a ta, która jest, ciągle oparta jest o „bajkę o jeżyku”, któremu pod wpływem miłości odpadną kolce. Dlaczego? Kto za to odpowiada? Zdziwicie się.

Sędziowie, prokuratorzy i urzędnicy, podejmują decyzje prawne i administracyjne, dotyczące rodzin adopcyjnych. Wyroki dramatyczne i dyskryminujące rodziców adopcyjnych w oparciu o te potoczne opinie i oderwane od rzeczywistości hipotezy psychologów. Mówimy dość!

Zupełnie przy okazji dotknął nas ten brak praworządności i nie funkcjonowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości opartego nie na faktach, lecz na opiniach i hipotezach. Sparaliżowanych strachem sędziów bazujących na orzeczeniach z lat 1960 i 1970, kiedy o FAS jeszcze nie słyszano, podobnie jak o wpływie genetycznym na zachowanie. To szokujące odkrycie.

Przepychanki polityczne Ministra Sprawiedliwości z gremium sędziowskim są niczym, wobec możliwości oparcia wyroku Sądu nie o fakty, ale o wyssaną z palca hipotezę psychologa, za którą wygodnie schowa się sędzia. To jest brak praworządności. Taki sam mechanizm, jak ten funkcjonujący w krajach do których nie chcemy się porównywać. Tylko w (praworządnej?) Polsce. Tu i teraz.

Nie może być tak że rodzina adopcyjna, jak nasza, zmuszona jest wyszukiwać naukowe fakty, by dementować szkalujące ją zabobony adopcyjne. Edukować sędziów, adwokatów, nauczycieli czy pracowników instytucji państwa. Mamy prawo oczekiwać od nich prawdy i pomocy, my rodzice adopcyjni, jak również dzieci, których kolejne pokolenia padają ofiarami systemu adopcyjnego.

Dopóki mówimy o „jakimś systemie adopcyjnym”, wszyscy jego uczestnicy stoją w dużej grupie za kotarą, która skrywa ich niekompetencje i nieróbstwo. Czas opuścić kotarę i zobaczyć, kto za nią stoi. Zaświecić lampą w oczy i zapytać: „Dlaczego?” oraz „Jak długo jeszcze?”

Na tej stronie internetowej opowiemy wam dramatyczną historię rozpadu naszej rodziny adopcyjnej.

Tak, nie wszystkie adopcje się udają, choćby rodzice adopcyjni stawali na rzęsach. To pierwsza prawda, z którą musicie się zmierzyć. Rozpad rodziny adopcyjnej pokażę z perspektywy rodziców adopcyjnych, ale nie zapomnę o kontekście dziecka. I jedno mogę wam obiecać, na stronie nie użyję zwrotu „dla dobra dziecka”, bo ilekroć go słyszałem, zawsze tuszowano nim niekompetencję, nierozwiązane problemy lub skrywano za nim zwyczajne kłamstwa.

I pamiętajcie nie ma systemu, są tylko ludzie, konkretni ludzie i ich nie zrealizowane od 30 lat zadania. Może Ty również jesteś częścią tego systemu. Sprawdź sam.

Zanim rozpoczniemy, zwracamy się z kilkoma apelami

Do wszystkich, którzy czytają ten tekst

Udostępnijcie link do strony na Waszych mediach społecznościowych, by informacje te dotarły do jak największej części społeczeństwa, w szczególności do rodzin adopcyjnych, które przeżywają swoje podobne do naszego dramaty pozostawione bez pomocy. Do dzieci, które znajdując się w domach dziecka, by nie myślały że są gorsze, by rozumiały, co kieruje ich zachowaniami, by wiedziały, że nie ma wielkiej różnicy między grypą, covidem a FAS’em i RAD’em, tylko objawy są inne. Że są ofiarami komercyjnego produktu, jakim jest alkohol. Dlaczego pozostają więc bez pomocy? Pomocy medycznej? Dajcie im szansę zadać to pytanie. By mogły stanąć przed prowadzącym psychologiem i zapytać: „Psycholożko, dlaczego nie powiedziałaś mi z czym się zmagam?”, „Dlaczego mnie nie zdiagnozowano i nie leczono?” A może padnie tam pytanie: „Dlaczego wmawiano mi, że winni są moi rodzice adopcyjni, zastępczy?”
Dzieci i rodzice adopcyjni potrzebują pomocy, a nie potępienia z jakim obecnie się spotykają. My to wiemy.

Doświadczyliśmy samotności, przytłoczeni problemami, z nerwicą wylądowaliśmy na lekach uspokajających. Jak większość rodziców adopcyjnych. Udostępnijcie, nic was to nie kosztuje, a pomożecie.

Szczególnie zwracamy się tu do dziennikarzy, dostarczcie tej wiedzy społeczeństwu. Dziennikarze – wielokrotnie odkrywali prawdę, kiedy zawodziły cale systemy i instytucje. Macie naszą zgodę na publikacje i udostępnianie. W zamian oczekujemy jednak podania adresu strony i nie zmieniania treści, bo w adopcji łatwo się pogubić. Tu nic nie jest takie, jak się wydaje, a raczej, jak do tej pory było przedstawiane.

Do Youtuberów i Influencerów

Zauważcie proszę, że problem ma również swoją drugą stronę, dotyczy młodych ludzi, których spotykacie na co dzień w szkole, często wyobcowanych, stojących nieco z boku. Innych. Trzeba im pomóc, bo chorują. Tak zwyczajnie. Rehabilitacją dla nich mogą być, zupełnie niewyobrażalnie małe drobiazgi. Możecie im pomóc oferując pomoc w nauce, czasami potrzeba stanąć w ich obronie, a czasami po prostu porozmawiać i zaprosić do wspólnej zabawy. Kuriozalnie dla takiego stojącego z boku dziecka możecie stać się najważniejszą osobą w jego życiu i mieć na nie ogromny, dobry wpływ. Bo często nie mają nikogo, poza wychowawcą, którego dzielą z dziesięcioma innymi dziećmi.

Młodzi ludzie – często bierzecie udział w akcjach sprzątania świata, przygotowujecie paczki dla potrzebujących, sprzątacie psie kupy w schroniskach. To wszystko szczytne i potrzebne.

A ilu z Was młodych było kiedykolwiek w Domu Dziecka? Ilu ma tam swojego kolegę? Ilu jest dla kogoś przyjacielem?

Bo przecież wiecie, że Domy Dziecka istnieją?

I nie chodzi tu o zawiezienie kolejnej paczki, maskotki, komputera. To wszystko cenne. Ale o bycie przyjacielem kogoś, kto tej przyjaźni potrzebuje najbardziej na świecie.

Wyciągnijcie do nich rękę, zanim zrobią to dilerzy i z jakiejś bramy podadzą im szklankę wódki lub piwko, jak kiedyś inni ich rodzicom. A oni sięgną po nią szukając przyjaźni i miłości.

Do rodzin adopcyjnych

Szczególnie do tych, przed którymi zatajono prawdziwą przyczynę ich problemów, na które przerzucono koszty funkcjonowania instytucji Państwa, które podobnie jak nas w świetle prawa prowadzono do bankructwa.

Zorganizujmy się. Od tego zacznijmy. Wspólnie rozważymy kolejne pozwy grupowe, przeciwko tym, którzy odpowiadają za zaistniały stan rzeczy i doprowadźmy do zmiany absurdalnych przepisów i bezprawia dotykającego rodziny adopcyjne.

Rozważymy również złożenie wniosków do instytucji międzynarodowych, gdyż w polskim, opartym na opiniach i hipotezach, pozbawionym faktów systemie prawnym trudno liczyć na uczciwy proces w Sądzie rodzinnym. To co spotyka w Sądach rodziny adopcyjne w Polsce z PRAWORZĄDNOŚCIĄ nie ma nic wspólnego. To dyskryminacja ludzi, którzy postanowili pomóc innym z czystym sercem, nie traktując dzieci jako źródła dochodu. Rodzice adopcyjni nie zasłużyli na to. I to w ocenie ludzi, którzy tej adopcji nigdy się nie podjęli.

Do rektorów wyższych uczelni

Uniwersytetów Medycznych

Kiedy w kraju pijących na umór ludzi, polskie uczelnie zaczną opuszczać lekarze przygotowani do  diagnostyki FAS i RAD, mogący prowadzić nie tylko diagnostykę ale i rehabilitację w tym zakresie? Potrzeba psychiatrów i neurologów rozumiejących temat. Bo trzeba diagnozować, leczyć i prowadzić rehabilitację dzieci z FAS! W Polsce są ich tysiące. Nie tylko w pieczy zastępczej, ale również w domach rodzin biologicznych, gdzie alkohol jest podstawową formą rozrywki. Czas zastąpić psychologów diagnozujących FAS linijkami, badaniami rezonansowymi mózgu, czas badać zaburzenia poziomów neuroprzekaźników, czas badać funkcjonowanie uszkodzonych alkoholem obszarów mózgu.

Czas na naukę w tych obszarach, bo mamy tu 30 lat opóźnień.

Uniwersytetów prowadzących wydziały prawne

Jak długo jeszcze rodziny adopcyjne będą edukowały adwokatów, sędziów i prokuratorów w zakresie problemów rodzin adopcyjnych i kiedy mury uczelni zaczną opuszczać prawnicy, którzy rozumieją sytuację rodziców adopcyjnych i problemów, z którymi się mierzą? Kiedy prawnicy będą przygotowani do wspierania dzieci i rodziców adopcyjnych w sądach? Kiedy przestaniecie przerzucać na rodziców adopcyjnych konieczność edukacji absolwentów, którym z dumą zakładacie togi, gdy opuszczają bramy waszych uczelni? I w końcu kiedy w polskim prawie znajdą się regulacje chroniące rodziców adopcyjnych i dzieci z uszkodzeniami mózgu.

Wydaje się, że znów zaspaliście uwikłani w polityczne przepychanki, a sędziowie, których wykształciliście, ciągle bazują na orzecznictwie sprzed FAS i badań genetycznych.

Do zarządów i prezesów firm branży alkoholowej

Przy rynku alkoholi w Polsce wycenianym na 30 miliardów, zarabiacie na upijaniu społeczeństwa, zadbajcie o tych, którzy są ofiarami waszych produktów. Dzieci, które nigdy nie wyciągnęły małej rączki po kieliszek, czy kufel. A całe swoje życie zmagają się ze skutkami nałogu ich biologicznych matek, tych samych, które zabiegami marketingowymi namówiliście by sięgnęły po kufelek, szklaneczkę, czy kieliszek. I przed którymi zatailiście, że alkohol niszczy mózg ich nienarodzonego jeszcze dziecka.

Ale przecież jesteście „EKO”, stosujecie zasady: „sustainable development” (zrównoważonego rozwoju), „corporate responsibility” (odpowiedzialności biznesu), pozostawiając ścieżce swojego biznesu tysiące dzieci z uszkodzonymi mózgami i przenosząc koszty opieki nad nimi na barki społeczeństwa.

Ogarnijcie to w pogoni za zyskiem. Pomóżcie też tym, którzy chcą im pomagać. Kilka prywatnych odrzutowców można zamienić na realną pomoc dla ofiar waszych komercyjnych produktów.
Albo wypłacajcie renty, zadośćuczynienia i odszkodowania, jak działo się to w przemyśle tytoniowym. Różnica polega na tym, że ofiary waszych produktów nie są w stanie trzeźwo ocenić sytuacji i samodzielnie wytoczyć sprawy o odszkodowanie.

Czas skończyć z hipokryzją i wziąć odpowiedzialność za konsekwencje działania waszych komercyjnych produktów i zakończyć z przerzucanie ich skutków na społeczeństwo. Prezesi i Członkowie Zarządów, jak możecie z okien swoich SUV’ów spokojnie patrzeć na nieszczęścia dzieci z mózgami zniszczonymi alkoholem.

Do kancelarii prawnych

Mamy w Polsce dziesiątki tysięcy poszkodowanych przez lata dzieci i rodziców adopcyjnych. Mamy dziesiątki tysięcy zaniedbań medycznych w diagnostyce dzieci. Nieudzielenia pomocy rodzicom adopcyjnym. Setki zaniedbań urzędników w weryfikacji i stosowaniu prawa w stosunku do rodzin adopcyjnych. Zapraszamy do współpracy kancelarie prawne specjalizujące się w wygrywaniu pozwów grupowych, uzyskiwaniu odszkodowań oraz zajmujących się obsługą pozwów w instytucjach międzynarodowych.

Znamy odpowiedzialnych za utrzymywanie funkcjonowania błędnych przepisów i brak procedur. Wystawianych, każdego roku dziesiątki szkalujących i dyskryminujących rodziców adopcyjnych opinii, pomijających medyczny stan adoptowanych dzieci, blokujących diagnostykę i pomoc medyczną dzieciom trafiającym do adopcji.

Zapraszamy do współpracy. Tak, jak stosowano prawo do dyskryminacji i oszukiwania, należy je teraz zastosować do pomocy tym, którzy tego potrzebują. I kosztami obciążyć tych, którzy zawinili. Bo prawo właśnie po to stworzono by chronić bezbronnych. Jest dużo do zrobienia.

Zdefiniować problem

Przechodząc przez proces adopcji, doświadczyliśmy wielu problemów na różnych jego etapach. Zdefiniowaliśmy je poniżej, by łatwiej było je usunąć i zastąpić poprawnie działającymi elementami. Zacznijmy od początku.

Dezinformacyjne upijanie społeczeństwa

Zasadniczym i podstawowym problemem dziecka trafiającego do adopcji jest jego upijanie w łonie matki, wywołujące uszkodzenia jego mózgu, z którymi człowiek będzie się zmagał całe życie. Ukrywanie skutków działania alkoholu na płód, przez brak właściwych oznaczeń butelek. Przecież wyroby tytoniowe oznaczano informacją, o tym, że wywołują nowotwory. Dlaczego na butelkach z alkoholem, ciągle nie ma informacji o uszkodzeniach mózgu płodu? To zatajenie informacji o skutkach szkodliwego działania komercyjnego produktu.
I najważniejsze. W jaki sposób pomagać nienarodzonemu dziecku i jego matce upijającej je, żyjąc w patologicznym środowisku? Zadajemy głośno pytania: Dlaczego ośrodki pomocy samotnej matce w Polsce wyglądają często, jak slamsy w Ameryce Południowej? Dlaczego przeznacza się na nie stare rudery, remontowane w czynie społecznym przez społeczeństwo, podczas gdy udziałowcy koncernów alkoholowych latają prywatnymi odrzutowcami za miliardy euro? Gdzie są ośrodki pomocy specjalizujące się w rekonwalescencji upijanych w łonie matki dzieci doświadczających FAS (ang. Fetal Alcohol Syndrome)?

Kto za to odpowiada?

Brak diagnostyki medycznej dzieci trafiających do adopcji

W Polsce od dziesięcioleci do adopcji trafiają dzieci z uszkodzonymi ośrodkowego układu nerwowego spowodowanymi przez alkohol. Dlaczego odmawia się im pomocy i nie wykonuje diagnostyki medycznej w tym zakresie? Dlaczego ukrywa się przed kandydatami na rodziców adopcyjnych ten fakt i konieczność natychmiastowego podjęcia rehabilitacji. To przestępstwo i odbieranie szansy na powodzenie adopcji. Ośrodki adopcyjne są jedynymi placówkami, które rozumieją problem FAS i RAD.

Zadajemy pytania: Dlaczego w Polsce w XXIw pozbawia się dzieci diagnostyki medycznej i rehabilitacji oraz kto za to odpowiada?

Brak informacji zwrotnej dla pacjenta

Dlaczego młodym ludziom dotkniętym FAS, nie udziela się prawdziwej informacji zwrotnej o przyczynach i skutkach ich choroby? Dlaczego pozbawia się ich i ukrywa przed nimi diagnozę medyczną? Wpływając w istotny sposób na ich życie i manipulując ich decyzjami? Dlaczego często wmawia się im, że za ich stan odpowiadają rodzice adopcyjni, zastępczy? Gdzie odpowiedzialność i etyka psychologów, którzy z nimi na co dzień pracują?

Dlaczego młodzi ludzie otrzymują papkę bzdurnych hipotez zamiast pomocy medycznej i prawdy o tym z czym się zmagają? Dlaczego nie otrzymują prawdziwej informacji zwrotnej?

Brak wsparcia i obwinianie rodziców adopcyjnych

Dlaczego w Polsce ciągle nie funkcjonuje wsparcie rodziców adopcyjnych przez ośrodki adopcyjne, w obliczu problemów zdrowotnych ich adoptowanych dzieci? Dlaczego przerzuca się na nich winę za medyczny stan dzieci wywołany upajaniem alkoholem przez biologiczną matkę? Dlaczego na rodziców adopcyjnych przerzuca się koszty diagnostyki, rehabilitacji, pobytów w ośrodkach, w których pomoc medyczna również nie jest realizowana? Gdzie jest pomoc dla rodziców adopcyjnych, obiecywana na szkoleniach adopcyjnych? O nich się zapomina, kiedy nie są już potrzebni.

Patologizacja rodziny adopcyjnej

A jeżeli adopcja się nie powiedzie i adoptowane dziecko podąży drogą swoich biologicznych, patologicznych rodziców? Co dzieje się wtedy z rodzicami adopcyjnymi? Powiedzmy o patologizacji rodziców adopcyjnych, przez adoptowane dzieci. Zadajemy brutalne pytania: „Ile rodzin adopcyjnych pozostaje pod wpływem patologii adoptowanych dzieci?” oraz „Czy nie przysługuje im prawo do godnego życia, w sytuacji, kiedy jedynym ich błędem była bezinteresowność w wyborze rodzaju adopcji?”, oraz „Dlaczego ośrodki adopcyjne i ośrodki pomocy o nich zapomniały?” Przecież na szkoleniu przed-adopcyjnym obiecaliście nam pomoc! Zapytajmy o to wprost: „Czy świadomie mamiliście nas obietnicą pomocy, która nie istnieje?”

Sądowa dyskryminacja rodziców adopcyjnych

„Kiedy w końcu Sądy w Polsce zaczną rozwiązywać adopcje w sytuacji, kiedy rodzina adopcyjna przestaje być rodziną?” W przypadkach, gdy rodzina uległa rozpadowi, kiedy adoptowane dzieci wybrały patologiczną drogę życia rodziców biologicznych. „Czy rodzice adopcyjni nie mają prawa oczekiwać pomocy, w obliczu patologizacji ich życia przez dzieci?”
Zadajemy kolejne niewygodne pytania: „Dlaczego rodziców adopcyjnych stawia się w pozycji dojnych krów?” i „Jak długo jeszcze adopcja w Polsce będzie wyrokiem?” Dożywociem, wobec 30% rozwiązywanych adopcji w Stanach Zjednoczonych.

„Czy rodzicom adopcyjnym nie przysługuje żadna pomoc i ochrona?” i „Dlaczego urzędnicy, którzy nigdy nie adoptowali oceniają ich traktując z pogardą i politowaniem w Sądzie?” „Gdzie są przepisy chroniące rodziców adopcyjnych?”

Uzależnienie systemu sądowniczego od opinii i hipotez

Można powiedzieć, że zupełnie przy okazji musieliśmy przyjrzeć się funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości. I to od środka. To, czego tu doświadczyliśmy to prawdziwe bezprawie. Myślisz zapewne, że wyrok Sądu opiera się na faktach? Dlaczego więc podejmowany jest na podstawie hipotez i opinii, oderwanych od rzeczywistości? Zatajających fakty i nimi manipulujący. Zastępujący je powtarzanymi od lat hipotezami. Zażądamy rewizji wyroków opartych na stronniczych hipotezach i opiniach psychologów w odniesieniu do rodzin adopcyjnych. Uwzględnienia faktów medycznych i naukowych, znanych od dobrych 40-stu lat. Pokażemy też bezradność Domów Dziecka, które za lody warte 20zł zabrane z lodówki Domu Dziecka, kierują wychowanka do Sądu. I stojący za tym dramat dzieci na głodzie dopaminowym.

Okradanie rodziców adopcyjnych przez PCPR’y

System bezprawia oparty na błędnych przepisach powstających na szczeblach samorządowych, pozwala na bezkarne prowadzenie rodzin adopcyjnych do bankructwa w sytuacji rozpadu rodziny adopcyjnej. Kto odpowiada za bezkarne utrzymywanie błędnych przepisów i stosowania ich do okradania rodziców adopcyjnych w sytuacji, w której należy udzielić im pomocy?

Samorządowy system przerzucania kosztów państwa na rodziców adopcyjnych, za pobyt dzieci w placówkach, które podobnie jak szkoły, szpitale, komisariaty, czy sądy, utrzymywane są z naszych podatków. To nie tylko podwójne i niewspółmierne wysokie opodatkowanie – to zwykła grabież.

Okradanie dzieci adopcyjnych

System jest nienasycony. Przy kosztach miesięcznego utrzymania jednego dziecka na poziomie 13 000,00 zł – koszty ośrodków adopcyjnych oraz 5 000 zł do 8 000 zł koszty Domów Dziecka, dzieci okradane są ze świadczenia „500+” i wpłacanych przez rodziców alimentów. Zadajemy pytanie gdzie giną te pieniądze, zamiast służyć w przyszłości dzieciom wchodzącym w dorosłe życie bez rodziców? Czy pazerność urzędnicza nie zna granic? Wg zapewnień dyrektora jednego z Domów Dziecka, pieniądze są odkładane na koncie dziecka. Wkrótce okazuje się, że znika kwota kilkudziesięciu tysięcy złoty. Tak stało się w przypadku naszych dzieci i podejrzewamy, że tak samo jest w przypadku tysięcy innych dzieci.

Raport NIK

NIK jest zbyt zajęty gierkami i przepychankami politycznymi i tego nie zauważa. W raporcie z 2018, nie znajdziecie o tym informacji. Nie znajdziecie również informacji o ilości adopcji zakończonych niepowodzeniem. Jak i nie znajdziecie informacji o ilości diagnoz FAS i RAD, kluczowych dla powodzenia adopcji – informacji zatajanej przed kandydatami na rodziców adopcyjnych. O ilości dzieci z uszkodzeniami mózgu w stopniu, który kwalifikuje ich do renty. Brak też informacji o ilości dzieci, które wróciły do pierwotnego stylu życia swoich biologicznych rodziców, które zostały alkoholikami, o tych, które skończyły w poprawczakach i więzieniach. To, co dzieje się na polskiej scenie politycznej, to wstyd i hańba, odbija się to na jakości pracy urzędników, a cierpi naród. W tym wypadku dzieci. Jeżeli uświadomimy sobie, że raport przygotowywany był zapewne przez kilkanaście osób i kosztował kilkaset tysięcy złoty, jeżeli nie milionów, można było zapłacić te pieniądze pierwszemu lepszemu studentowi i otrzymalibyśmy raport tej samej jakości za ułamek tej kwoty.

Rola psychologów w społeczeństwie

Dlaczego psycholog opowiada bajki o adopcji i zataja prawdę występując w telewizji publicznej? Przyjrzyjmy się roli psychologów w społeczeństwie i skutków, jakie ich praca wywiera na społeczeństwie i tym opisanym w literaturze, na podstawie doświadczeń innych krajów. Jak bez mrugnięcia okiem pozbawiają TLC (Tender Loving Care) ochrony rodziców adopcyjnych w dramatycznej sytuacji rozpadu rodziny. Wyciągnijmy wnioski, być może nie musimy powtarzać błędów popełnionych przez innych. Na ten wątek również zwróciliśmy uwagę zupełnie przy okazji.

Podsumowanie

Teraz po 12 latach adopcji, kiedy możemy już spojrzeć na te lata z dystansem, wiemy jedno, dzieci, które były w naszej rodzinie przez 10 lat otrzymały tyle miłości i naszej pracy w nich włożonej, jakiej nikt, nigdy w nie włożył i im nie ofiarował. Dlatego też nigdy nie powiem, że był to czas stracony. Otrzymali wiedzę, kulturę i wychowanie, jakich mogą im pozazdrościć tysiące dzieci wychowujących się w rodzinach biologicznych. A czy będą chcieli z nich korzystać, czy wybiorą ślepą uliczkę patologicznego stylu życia kreśloną im przez zapis genetyczny, zależy w znacznej mierze od nich samych i dalszej pracy jaką zainwestują we własne życie. A my, no cóż zawsze pomagaliśmy i nadal będziemy pomagać, bo w odróżnieniu od ludzi, których spotkałem na drodze adopcji nie przejdziemy bezczynnie obok dramatu tysięcy dzieci i setek rodziców adopcyjnych w Polsce. Dramatów ludzi, których poniża się w mediach, oszukuje oraz oskarża się o chorobę i stan który zafundowali dziecku rodzice biologiczni. Nie zgadzamy się na obdzieranie z godności rodziców adopcyjnych i pozostawianie bez pomocy. Nie zgadzamy się również na wynikające z tego braku pomocy dramaty dzieci, które są prawdziwymi, nie rozumiejącymi swojej sytuacji ofiarami systemu adopcyjnego utrzymywanego przez kolejne pokolenia urzędników, a może ciągle tych samych pracowników ośrodków adopcyjnych.

Jesteśmy przekonani, że nasza rodzina mogła przetrwać, gdybyśmy od pierwszego dnia adopcji uzyskali niezbędną pomoc, a szczególnie, gdyby w krytycznym momencie tę pomoc otrzymały dzieci, ale taką prawdziwą diagnostykę medyczną i informację zwrotną o przyczynach ich problemów oraz pozytywnej roli, jaką odgrywaliśmy w ich życiu. Gdyby funkcjonowały procedury pomocy, których nie ma. A za ich brak ktoś odpowiada.

Lista problemów do rozwiązania jest długa, zapewne nie zamknięta. Poniżej te, które nas dotknęły i z którymi w samotności się zmagaliśmy. Zebraliśmy, aby ministrowie odpowiednich resortów mogli podjąć rękawice i zmierzyć się z zaniedbaniami, które na szczeblach samorządowych w Polsce nie są rozwiązywane od dziesięcioleci.

W naszym przypadku:

  • Zaniedbano wykonanie wymaganej diagnostyki i rehabilitacji dzieci przed adopcją.
  • Oszukano nas, zatajając przed nami, w momencie adopcji rzeczywisty stan zdrowia dzieci.
  • Nie podano podstawowej informacji o konieczności prowadzenia rehabilitacji w zakresie choroby, której nie mieliśmy szansy zdiagnozować.
  • Przed dziećmi zatajono i ciągle zataja się ich stan zdrowia i jego wpływ na zaistniałą sytuację.
  • Przerzucono na nas winę za biologiczną chorobę FAS i RAD wmawiając nam nieudolność wychowawczą.
  • Wmówiono dzieciom, że wina za ich stan, pominięto słowo „zdrowia”, leży po stronie rodziców adopcyjnych.
  • W dalszym ciągu przedstawia się dzieciom obraz rodziców adopcyjnych, jako tych złych wpływających na ich los, nawet teraz, kiedy przerzuca się je z ośrodka do ośrodka bez udzielenia im pomocy medycznej.
  • Starosta podjął decyzję o doprowadzeniu nas do bankructwa obciążając kwotą 160 000 zł rocznie za pobyt dzieci w Domu Dziecka.
  • Nie udzielono nam jakiejkolwiek pomocy w ekstremalnie trudnej życiowej sytuacji rozpadu rodziny adopcyjnej zarówno ze strony ośrodka adopcyjnego, jak i PCPR.
  • Wielokrotnie nas poniżano i okłamywano Sąd, umieszczając kłamstwa na nasz temat w opiniach psychologów.
  • Obciążano nas kosztami spraw sądowych i zmuszano do korzystania z kosztownych usług adwokackich. Adwokatów, którzy w procesie kształcenia nie są przygotowani do pracy z tematem rodzin adopcyjnych.
  • Zmuszono nas do włożenia niewyobrażalnej ilości godzin pracy w zrozumienie sytuacji, w której się znajdowaliśmy.
  • Poddano nas niewyobrażalnej presji psychicznej w standardowej sytuacji adopcyjnej.
  • Zmuszono nas, jak wcześniej inne rodziny adopcyjne, do odwołania się do mediów, wobec dyskryminacyjnego podejścia do rodziców adopcyjnych polskich Sądów.
  • Doprowadzono nas do nerwicy i degradacji zawodowej.

Brzmi jak suma wszystkich strachów, a to po prostu jedna adopcja w Polsce na początku XXI wieku. Kuriozalnie cała ta sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby zrealizowano jedno z dwóch zadań:

  1. Zapewniono pomoc alkoholiczce, którą była biologiczna matka chłopców. Ale wtedy zapewne nie trafiliby do adopcji.
  2. Posiadano procedury pomocy i realizowano obietnicę pomocy składaną przez ośrodki adopcyjne na kursie przed adopcyjnym.

Problem adopcji jest bardzo złożony i wielopoziomowy:

  • W manipulowanym społeczeństwie, które uważa że kilka głębszych jest im niezbędne do życia w każdym jego aspekcie, nie bacząc na skutki dla swoich poczętych, często również w stanie upojenia alkoholowego dzieci.
  • W gronie rówieśniczym, gdzie ciągle na uboczu stoją dzieci, które dotknięte są chorobą! W młodych ludziach, którzy chętniej sprzątają psie kupy, niż wspierają rówieśników pozbawionych rodzin i dotkniętych chorobą alkoholową.
  • W niewyedukowanym społeczeństwie, które nie ma bladego pojęcia, z jakimi problemami mierzy się rodzina adopcyjna i odnosi problemy w niej zachodzące do zwyczajnych wymagań wychowawczych zdrowych dzieci.
  • W braku odpowiedzialności przemysłu monopolowego za komercyjny produkty alkoholowe, bezwzględnie czerpiących zyski i przerzucających koszty w całości na społeczeństwo.
  • W sporej grupie osób żerujących na bezdzietnych rodzinach mamiących ich „bajeczkami o jeżyku, któremu pod wpływem miłości wypadną kolce”, pseudopisarzy i blogerów opowiadających o cudownej adopcji i mylący miłość z zaburzeniami RAD. Bajkopisarzy bez podstawowej wiedzy o genetyce i neurobiologii. Bo jak inaczej nazwać osoby, które z niewiedzy lub celowo ukrywają całą prawdę o chorobach i problemach medycznych, nazywając je wyzwaniami.
  • W braku odpowiedzialności i ukrywanie skutków działania komercyjnego produktu, jakim jest alkohol, jak było to w latach 60-tych w przemyśle tytoniowym
  • W pozostawieniu dzieci i rodziców adopcyjnych bez realnej pomocy psychologicznej, ale tej prawdziwej odnoszącej się do sytuacji genetyczno-medycznej, a nie tej tuszującej rzeczywisty problem.
  • W szkołach, gdzie:
    • FAS i RAD są abstrakcyjnym pojęciem
    • pedagodzy i psychologowie bez wstydu mówią: „Nie znamy się na 75 000 dzieci znajdujących się w pieczy zastępczej, które uczymy.”
    • własne niekompetencje tuszuje się wpisując, bez żadnej refleksji niewyobrażalne ilości punktów ujemnych za zachowanie i broni się takiej sytuacji, jako normalnej, zamiast rozwiązywać problemy tam, gdzie mają miejsce – w szkole
    • bezrefleksyjnie zakłada się setki tysięcy niebieskich kart rodzicom, bez świadomości, jaki ma to wpływ na dzieci
    • psycholog dziecięcy tworzy alternatywę rodziny dla dziecka z RAD nie mając o tym bladego pojęcia
  • W ośrodkach adopcyjnych, których w naszej opinii jedynym celem jest utrzymanie statystyk adopcyjnych, bez brania odpowiedzialności za skutki i koszty społeczne działań:
    • które nie realizują diagnostyki dzieci adopcyjnych, w obszarze chorób znanych jedynie psychologom adopcyjnym – FAS i RAD
    • ukrywających stan zdrowia dziecka – nastolatka, przed nim samym
    • obwiniających za biologiczny stan zdrowia dziecka rodziców adopcyjnych
    • pozostawiających bez pomocy rodziców adopcyjnych w ekstremalnie trudnej życiowo sytuacji
    • gdzie z założenia przerzuca się na rodziców adopcyjnych koszty diagnostyki i rehabilitacji FAS. Często wmawiając im, w czasie przeszłym, że powinni byli ją realizować, kiedy w rzeczywistości w dokumentach wpisano, „zdrowe dzieci” i „rozwój prawidłowy”, ukrywając chorobę, której nie mieli najmniejszej szansy rozpoznać.
  • W sądownictwie, gdzie:
    • Sprawy rozstrzygane są w oparciu o nie poparte dowodami, dowolnie dopowiadane opinie i hipotezy psychologów, z dowolnie interpretowanymi przez nich wynikami testów, bez załączenia skali ocen
    • W sędziach i prokuratorach chowających się bezkrytycznie za opiniami biegłych sądowych psychologów
    • W absurdalnym nierozwiązywaniu adopcji „w ramach dobra dziecka” jedynie dla obciążania kosztami alimentacyjnymi rodziców adopcyjnych.
    • W pozostawieniu rodziców adopcyjnych bez pomocy prawnej specjalizującej się w problemach adopcyjnych. I przerzucania na nią konieczności edukowania środowiska prawniczego w Polsce.
  • W administracji samorządowej, PCPR’ach, które:
    • pod przykrywką Ustawy o Pomocy Rodzinie są narzędziem represyjnym wobec rodzin adopcyjnych, zmuszając ich do utrzymywania nie funkcjonującej rodziny groźbą horrendalnych obciążeń, co stanowi przerzucanie kosztów i konsekwencji adopcji na rodziców adopcyjnych w przypadku nieudanych adopcji.
    • W pracownikach PCPR’ów, którzy o TLC dowiadują się z tego artykułu i w żaden sposób nie potrafią odnieść go do rodziców adopcyjnych. Nie zapewniając im żadnej pomocy w kryzysowej sytuacji rozpadu rodziny adopcyjnej.
  • W braku przygotowania kadry domów dziecka do właściwego wspierania dzieci z alkoholowymi uszkodzeniami CUN (Centralnego Układu Nerwowego – mózgu)

Teraz już wiecie co należy zmienić. Jak zwykle postaram się pomóc. Pomóżcie i Wy. Na początek powiedzcie o tej stronie rodzicom adopcyjnym, którzy samotnie w czterech ścianach zmagają się z pokazanymi problemami, na różnym etapie adopcji. Większość nie wie, że powinni wykonać diagnostykę FAS i prowadzić rehabilitację, bo kiedy wyjdą one na jaw w okresie dorastania – będzie już za późno.

Podziękowania

Dziękuję Kaźmierzowi Flakowi, który opisując swoje problemy w książce „Nie podejmuj pochopnej adopcji”, zapewne uratował nam życie, pozwalając zrozumieć źródło problemów, z którymi mamy do czynienia. Oraz pokazując, że sytuacja, w której znaleźliśmy się, jest często powtarzającą się, można powiedzieć standardową sytuacją w rodzinach adopcyjnych i zastępczych. Dziękuję, bo doskonale rozumiem, jakiego nakładu emocjonalnego wymaga napisanie takiej książki.

Dziękuję rodzinie Olszewskich, za to że szukając pomocy w walce z bublem prawnym prowadzącym ich do bankructwa, zdecydowali się wystąpić w programie telewizyjnym, w którym zostali zmasakrowani przez redaktora prowadzącego. Komentarze umieszczone pod filmem wskazują jego skutek społeczny. Za to redaktorowi prowadzącemu program za jego zaciśnięte usta i sposób jego poprowadzenia programu Statuetkę Tytanowej Łyżeczki. Również dla stacji TVN za przycięcie w wersji TV oraz pominięcie w wersji YouTube wypowiedzi gościa programu, rozumiejącego problemy rodzin adopcyjnych, na temat nie działającego systemu adopcyjnego. Drodzy Państwo użyjcie tej łyżeczki do zakopania się ze wstydu za niezrozumienie problemu i publiczną dyskryminację rodziców adopcyjnych, której publicznie dokonaliście.
W naszej opinii tej rodzinie nie tylko należy się zwrot pieniędzy, które im ukradziono ale także odszkodowanie i zadość uczynienie ze strony Wojewody nadzorującego Starostwo, które nie udzieliło pomocy oraz ze strony stacji TVN za haniebny sposób przedstawienia rodziny adopcyjnej oraz manipulację materiałem emisyjnym.

Dziękuję profesorowi Jeffreyowi Wozniakowi za udostępnienie zdjęcia pokazującego skutki FAS.

Dziękuję wielu, naprawdę wielu osobom, z którymi rozmawiałem, które potwierdziły, że problemy, z którymi się zderzyliśmy, są standardowymi nie rozwiązanymi od lat problemami polskiego systemu adopcyjnego.

Szczególnie dziękuję jednemu nauczycielowi, z którym rozmawialiśmy przy jego zniszczonych przez adoptowanego 19-to latka drzwiach, patrząc, jak jego nastoletni syn wymyka się z domu z butelką po piwie na wymianę.
Tak, zarówno Pan, jak i małżonka powinniście byli otrzymać pomoc w sytuacji patologizacji Waszego życia przez adoptowanego syna. Może zdecydujecie się mówić, bo trzeba mówić o trudnych rzeczach, by pomagać.

Literatura nie adopcyjna, którą musisz znać decydując się na adopcję

Poniżej wskazuję naukową literaturę, po którą powinni sięgnąć nie tylko rodzice adopcyjni, ale wszystkie osoby, które chcą zrozumieć prawdziwą, neurobiologiczną genezę zachowań i postaw ludzi, nie tylko dzieci trafiających do adopcji. Literaturę pozwalającą zrozumieć otaczający nas świat bez błędnych opinii i hipotez, często powtarzanych od pokoleń i zobaczyć, jak na nasze życie wpływają biologiczne procesy.

Książki nie odnoszą się bezpośrednio do adopcji i z tego powodu kandydaci na rodziców adopcyjnych i rodzice  adopcyjni nie mają szansy po nie sięgnąć. Nie mniej znajomość zawartych w nich zagadnień jest kluczowa dla zrozumienia problemów, napotykanych w procesie wychowania dziecka adoptowanego. Szczególnie w Polsce, gdzie zderzamy się z ciemnotą i zakłamaniem, na każdym kroku procesu adopcyjnego. Niech przemówią autorytety naukowe.

Tytuł:
Nie podejmujcie pochopnej adopcji
Autor:
Kazimierz Flak
Opis:
To jedyna w tym gronie książka nie naukowa, jednak to książka która nam uratowała życie i pozwoliła nie zwariować, pokazując prawdziwy obraz sytuacji, w której się znaleźliśmy, wobec obwiniających nas postaw psychologów adopcyjnych. Pokazała, że zjawiska z którymi się mierzyliśmy, zachodzą z różnym nasileniem w rodzinach adopcyjnych, a rodzice adopcyjni nie mają na nie żadnego wpływu. Jeszcze raz dziękuję!

Tytuł:
Genetyka zachowania w psychologii i psychiatrii
Autorzy:
Włodzimierz Oniszczenko − profesor nauk humanistycznych, psycholog Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego
Wojciech Łukasz Dragan – doktor habilitowany nauk społecznych, psycholog, biolog Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Opis:
Książka odpowiada na pytanie stawiane przez rodziców adopcyjnych: Na ile mam wpływ na zachowania dziecka, które adoptuję, a na ile jego zachowanie będzie wynikało z uwarunkowań genetycznych?
W książce opisano wyniki badań nad genetycznymi i środowiskowymi uwarunkowaniami ludzkich zachowań. Wszystkie cytowane badania zostały przeprowadzone w ostatniej dekadzie, przy wykorzystaniu metody bliźniąt oraz technik molekularnych. Nigdy dotąd nie opublikowano w Polsce tak obszernego przeglądu najważniejszych analiz dotyczących genetycznego podłoża ludzkich zachowań w normie i patologii.
Autorzy skupili się przede wszystkim na cechach i strukturze osobowości, zdolnościach poznawczych i pamięci, postawach, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Ponadto omówili zaburzenia osobowości, zaburzenia nastroju, zaburzenia lękowe i stres, zaburzenia odżywiania, uzależnienia, patologiczny hazard oraz schizofrenię, autyzm, ADHD i destrukcyjne zaburzenia zachowania. Wszystko to bez trudu przełożycie na zachowania dzieci adoptowanych pochodzących ze środowisk patologicznych dotkniętych FAS.

Tytuł:
Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz
Autor:
Daniel Z. Lieberman profesor psychiatrii na Uniwersytecie Georgea Washingtona. Należy do Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów
Opis:
Zrozumienie mechanizmu dopaminowego jest niezmiernie istotnym elementem pozwalającym zrozumieć zachowania dziecka wynikające z zaburzonych przez alkohol poziomów dopaminowych jego mózgu, poddanego w okresie prenatalnym działaniu alkoholu. Należy podkreślić, że znajomość mechanizmu dopaminowego na początku XXI jest wiedzą podstawową, bez której mowa o zachowaniach człowieka nie ma żadnego sensu.

Tytuł:
Teoria zła. O empatii i genezie okrucieństwa
Autor:
Simon Baron-Cohen – profesor Uniwersytetu w Cambridge (wydziały psychologii eksperymentalnej i psychiatrii)
Opis:
Książka pozwala zrozumieć wiele nagannych zachowań dziecka adopcyjnego, potocznie ocenianych jako złe, a w rzeczywistości wynikających ze zmian działania uszkodzonych obszarów mózgu wywołujących zachowania i postawy opisywane, jako obniżony poziom empatii.

Tytuł:
Nigdy dość. Mózg a uzależnienia
Autor: Profesor Uniwersytetu Bucknell Judith Grisel, psycholog, jest neurobiologiem behawioralnym, szczególnie zainteresowanym uzależnieniami. „Próbuję określić, co jest innego w ludziach, u których doszło do uzależnienia od narkotyków, zanim spróbują narkotyku” – mówi.
Opis:
Książka przedstawia uzależnienie z punktu widzenia kogoś, kto przez nie przeszedł i z nich wyszedł, a następnie emocjonalnie i naukowo opisał zjawiska zachodzące w mózgu pod wpływem alkoholu, narkotyków i innych używek. Pozwala zrozumieć wpływ alkoholu na mózg dziecka, które przez miesiące lub lata było alkoholizowane.

Ty też możesz pomóc

Zrobiliśmy tę stronę aby dzieci i rodzice adopcyjni, którzy znajdą się podobnej sytuacji mogli wskazać dowolny artykuł na tej stronie i powiedzieć: Właśnie z tym problemem się borykamy. To standard w adopcji. Dlatego jeżeli doceniasz pracę, którą nieodpłatnie i po nocach wykonaliśmy, prosimy udostępnij link do strony w mediach społecznościowych, np. na Facebook’u. Nie wyobrażasz sobie ile to znaczy.

Skopiuj i wrzuć tam: https://antyadopcja.pl

Z góry dziękujemy…