Wykonaj takie proste ćwiczenie, by sprawdzić czy alkohol ma wpływ na życie twojego dziecka. Zauważ, że na butelkach ciągle nie ma oznaczeń o wpływie alkoholu na dziecko, kiedy byłaś w ciąży…
• Przypomnij sobie datę narodzin swojego dziecka.
• Odejmij od niej 9 miesięcy – otrzymasz datę poczęcia. Była wtedy impreza? Kilka dni w górach, czy nad morzem?
• Przypomnij sobie datę, kiedy powiedziałaś o tym ojcu dziecka, rodzicom, przyjaciołom.
• Policz ile miesięcy minęło od poczęcia, do momentu kiedy byłaś już pewna, że jesteś w ciąży.
• Teraz spójrz w kalendarz i sprawdź, w ilu imprezach zakrapianych alkoholem, wzięło udział twoje dziecko, nie wyciągając ręki po kieliszek, drinka czy piwo. Były tam święta, imieniny, urodziny, parapetówki, wieczory kawalerskie i panieńskie, zdane egzaminy. A może po prostu polskie weekendowe tradycyjne upijane się. A może wieczorne piwka i drineczki były codziennym rytuałem.
Bo zakładam, że kiedy już byłaś pewna, że jesteś w ciąży to przestałaś pić … Prawda? A może wtedy również uważałaś, że jeden mały drineczek, czy sznapsik nie zaszkodzi.
I kiedy później karmiłaś piersią też nie piłaś … . Prawda? Nie serwowałaś dziecku „mlecznych drinków”, kiedy jego mózg rozwijał się najintensywniej do 3-go miesiąca życia.
Może nie wiedziałaś, że nie należy pić, bo na butelkach nie było oznaczeń, że alkohol szkodzi dziecku …
Nadal uważasz, że problem FAS, to problem dzieci adoptowanych z patologicznych rodzin.
Może teraz rozumiesz, że w kraju, w którym wmówiono ludziom, że do odpoczywania, świętowania i rozpaczania, witania gości i ich żegnania potrzebny jest alkohol, potrzebny jest również wydajny system diagnostyki FAS.
Do wszystkich celebrytów: Ja w życiu nie wystąpiłbym w reklamie alkoholu, bo rozumiem skutki jakie promocja tego produktu niesie dla całego społeczeństwa, a zwłaszcza dla dzieci.
Proponuję hasło nie piję i nie promuję – podpiszesz się?
Myślisz, że bez alkoholu nie da się żyć? Tak ci wmówiono, ojciec pił, dziadek pił i pradziadek. Dlaczego?
Nawet nie wiesz, że wytwórnie przyjmują pieniądze, za to by w filmach pojawiały się sceny z alkoholem w tle. To konkretne marki, a czasami tylko pewne zwyczaje podsycające konsumpcję, które później powtarzasz jako normalne. Przecież tak się to robi. Na stres i rozpacz – szklaneczka whisky. Na powitanie gości i na odchodnym – kieliszek wódki. Do odpoczynku przed telewizorem – piwko.
Naprawdę nie masz świadomości, że to tylko chwyty reklamowe? Czysty marketing. Mający zachęcić cię do wydania kolejnej stówki na stoisku monopolowym. Kolejna zostanie wydana z twoich podatków na pomoc uzależnionym, kolejna na Domy Dziecka, w których lądują dzieci, które w historii swojego życia mają dramatyczny alkoholowy krajobraz. A ktoś, gdzieś na świecie, kupi sobie nowy, prywatny odrzutowiec, do którego się dorzucasz pierwszą stówką.
Może przyjrzysz się temu ile w poprzednim miesiącu wydałeś na alkohol. Przecież stać cię. Obyś nie był przerażony.
Pewnie nadal myślisz, że tak jest normalnie. Że tak musi być. I pewnie nawet nie zauważyłeś nawet, że cały świat Islamu nie pije.
Ja zamiast po kieliszek sięgam po książkę. Robię to od lat, dlatego mogłem zrozumieć rzeczywiste przyczyny sytuacji, w której znalazła się nasza rodzina adopcyjna i opisać dla Ciebie tę historię, zamiast płakać i topić żal w butelce, jak postąpiło wiele rodzin adopcyjnych w podobnej sytuacji. Ale przede wszystkim pozwoliło mi zauważyć niedziałające mechanizmy państwa, które należy zmienić, byś nadal mógł pić spokojnie…