Dualizm zachowania

Zachowanie jest jak nauka języka. Uczysz się nowego, ale nie zapominasz poprzedniego.
Na zachowanie dziecka adoptowanego składa się wiele elementów, o których często nie mówi się w sposób jasny.

Na jednym biegunie są:
• Implikacje genetyczne. Mówi się potocznie ma geny po rodzicach. Ale czy wiesz co to znaczy? 50% naszego genomu, koduje budowę mózgu, pozostałe 50% koduje budowę reszty organizmu. Kodowanie mózgu, następuje na podobieństwo patologicznych rodziców biologicznych. Tak, tych, którzy pili, brali narkotyki zaniedbywali dziecko.
• Uszkodzenia mózgu i jego niedorozwoje wywołane przez często regularne upijanie lub poddawanie działaniu narkotyków w czasie ciąży, które często nieodwracalnie kształtują poziomy neuroprzekaźników w mózgach dzieci.
• Przejścia i niedostatki, których mózg doświadczył w wieku wczesno-rozwojowym, kiedy to kształtował się do trzeciego miesiąca życia. Efektem są niedorozwoje jego obszarów.
• Nawyki i przekonania wytworzone w pierwszych latach, często bardzo burzliwego życia, powiązanego ze zmianami partnerów matki, opiekunów oraz placówek.

Na drugim:
• Rodzice adopcyjni, rodziny zastępcze i wychowawcy w placówkach, którzy zmagając się codziennie z opisanymi powyżej skutkami, budują zestaw nowych, często egzotycznych dla dziecka, pozytywnych zachowań, uzupełniając jego podstawową wiedzę o otaczającym go świecie, budując podstawowe zachowania społeczne.
W ten sposób powstaje zestaw alternatywnych, pozytywnych zachowań, wyuczonych podczas właściwego procesu wychowawczego. (Jak drugi język.)

Wywołuje to dualizm zachowań, który można porównać do wspomnianej wcześniej nauki języka obcego. Człowiek, który zna już swój język ojczysty (natywny), uczy się języka obcego, zależnie od ilości pracy włożonej w jego naukę i czasu spędzonego na posługiwaniu się nim, dochodzi do perfekcji. Język natywny, jeżeli nie będzie używany, schodzi na drugi plan. Nie mniej oba te języki będą zakodowane w strukturze neuronowej mózgu.
Do podobnego zjawiska dochodzi w momencie, kiedy kodowane w mózgu jest nowe zachowanie. Dziecko wyjęte z wcześniejszego środowiska o zachowaniach patologicznych, zabiera ze sobą cały pakiet niechcianych, najczęściej nieakceptowanych społecznie zachowań, które rodzice adopcyjni próbują zastąpić, wpajając dziecku zachowania poprawne i akceptowalne społecznie.

Niezależnie od tego na ile rodzicom adopcyjnym uda się proces osadzania nowych zachowań w mózgu dziecka, finalnie to i tak ono decyduje, którego zestawu zachowań używać. Często zupełnie nieświadome wpływu innych czynników, jak FAS, RAD czy genetyka.
Zauważyć należy, że zachowania z poszczególnych zestawów, mogą być wykorzystywane zależnie od sytuacji w której dziecko się znajduje.
Można je porównać do zarządzania sytuacyjnego, realizowanego częściowo świadomie, a częściowo podświadomie, zależnie od otoczenia i sytuacji, w których dziecko się znajdzie. Możemy więc mieć do czynienia z diametralnie różnymi zachowaniami, powodującymi różne oceny dziecka przez różne osoby.

Najczęstszym momentem, w którym następuje eskalacja i powrót do zachowań patologicznych, jest okres dorastania, kiedy zmieniająca się pod wpływem genów, gospodarka hormonalna prowadzi min. do zmian poziomów neuroprzekaźników.

Dodatkowo pojawia się też większa już niezależność nastolatka, który wtedy zaczyna bardziej lub mniej świadomie wybierać pomiędzy poszczególnymi grupami zachowań, by finalnie pozostać przy jednej z nich.

Generuje to zasadniczy kłopot w ocenie dziecka i nastolatka adopcyjnego, który zawieziony do rodziny, znajomych, czy nawet do psychologa zachowuje się wzorowo, wykorzystując zachowania wpojone przez rodziców adopcyjnych. To w dużym stopniu maskuje rzeczywisty stan jego psychiki. Nawet nauczyciele nie są w stanie poprawnie opisać jego zachowania, gdyż ten miły, uprzejmy chłopiec, czasami postępuje w sposób, w jaki zachowują się dzieci, o których wiadomo, że żyją w rodzinach patologicznych. Wtedy wpisują uwagę do dzienniczka, nie zauważając, że jest to już 55-ta uwaga wpisana dziecku. A jego zachowanie opisują: „Takie żywe dziecko.”, „Zawsze jest tam, gdzie coś się dzieje”.

Jedynie rodzice adopcyjni, zastępczy i wychowawcy widzą pełne spektrum zachowań dziecka. Tych pozytywnych wyuczonych i tych, patologicznych, które korygują każdego dnia. Przynajmniej próbują.

Zupełne niezrozumienie i pomijanie tego zjawiska powoduje błędy w ocenie dziecka oraz rodziców adopcyjnych, którym zamiast przypisywać wyuczenie poprawnych zachowań, przypisuje się zachowania dziecka wywołane stanem jego mózgu nabytym w okresie przed adopcją. Przychodzi mi do głowy tylko jedno słowo: Ciemnota.

Nasz komentarz
Tylko rodzice adopcyjni widzą i doświadczają całego spektrum zachowań dziecka, które dla społeczeństwa ma często jedynie pozytywną autoprezentację. Tu właśnie ma swoją podstawę zjawisko rozpadu rodziny adopcyjnej.

Jeżeli w okresie dorastania dochodzi do wyboru zachowań patologicznych i ich eskalacji, rodzice adopcyjni zostają poddani niewyobrażalnej presji w środowisku własnego domu. Jeżeli w młodych ludziach nie wystąpi element refleksji dotyczący skutków wywoływanych przez ich zachowanie, co z kolei jest utrudnione przez zaburzenia obniżające poziom empatii, presja wywierana na rodziców adopcyjnych narasta do niewyobrażalnego dla otoczenia poziomu, którego najbliższa rodzina, krewni, przyjaciele i znajomi zupełnie nie są w stanie dostrzec.

Rodzice nie mogąc znieść presji zachowań patologicznych, decydują się na oddanie dziecka. Podejmują decyzję zupełnie nie zrozumiałą dla otoczenie, ze strony którego pojawiają się stwierdzenia wypowiadane zarówno przez rodzinę, znajomych, sąsiadów, jak również przez psychologów: „Tacy grzeczni chłopcy, jak oni mogli ich oddać”.

Świadczy ono o głębokim niezrozumieniu sposobu kodowania informacji o zachowaniach i powiązanych z nią zjawisk zachodzących w mózgu dziecka adoptowanego. Rodzina adopcyjna po raz kolejny zderza się z brakiem wiedzy społeczeństwa. Bo w adopcji nic nie jest takie, jak się wydaje.

← →