Jak długo jeszcze rodziny adopcyjne będą bezkarnie szkalowane przez ośrodki adopcyjne? Jak to jest z tym ratowaniem rodziny w domach dziecka? Czy 8 500 zł miesięcznie nie wystarcza na diagnostykę i pomoc medyczną dziecku? A Ty ile razy byłeś w Domu Dziecka? Pomogłeś jakiemuś dziecku?
Na spotkaniu za pół roku będzie mówiło się już jedynie o problemach wychowawczych. Wtedy po oswojeniu się z nową sytuacją nastolatkowie prezentują już swoje „naturalne – biologiczne” zachowania, z którymi nawet doświadczeni wychowawcy nie będą dawać sobie rady. Później jeden z nich w nieformalnej rozmowie powie: „Byli krótko, ale w tym czasie dali nam nieźle popalić.” Szczegółów się nigdy nie dowiemy, dużo później zostaniemy tylko poinformowani o kolejnych rozpoczętych postępowaniach sądowych.
Wtedy też na zespole podjęta zostanie decyzja o przeniesieniu nastolatków do innego Domu Dziecka tylko dla chłopców pod pretekstem zbyt intensywnych kontaktów z koleżankami i obniżenia kosztów dla rodziców adopcyjnych. Pobyt w pierwszym Domu Dziecka kosztuje 8 500 zł / dziecko miesięcznie, a w drugim już tylko 4 500 zł / dziecko miesięcznie. W ramach żadnej z tych kwot nie znalazła się diagnostyka FAS i specjalistyczna pomoc medyczna w tym zakresie.
Przysłuchujemy się wypowiedziom „fachowców”, a ciągle nie słyszę słowa o pracy z FAS’owacami, słowa o programie, diagnostyce, rehabilitacji, informacji zwrotnej. A przecież tu też wszyscy się na tym znają. Podobno. Za to ciągle słyszę slogan „Dla dobra dzieci”. Kiedy ten zwrot pada dziesiąty raz zaczyna mnie mdlić.
Apogeum, które nieomal doprowadza nas do torsji następuje, kiedy otrzymujemy głos. Zadaję pytanie:
- „Jaka jest właściwie w Państwa opinii przyczyna całej tej sytuacji, w której nasza rodzina się znalazła?”
Odpowiedź jest porażająca i przerażająca, gdyż pada na forum publicznym wobec kilkunastu osób z ust dyrektorki wojewódzkiego ośrodka adopcyjnego: - „To proste, dzieci nie spełniły oczekiwań rodziców” – odpowiada, patrząc na nas z pogardą.
Jesteśmy w szoku. Dosłownie zatyka mnie. Kiedy już udaje mi się odzyskać głos, zadaję kolejne mówię: - „Może opowie pani wszystkim tu zebranym o wpływie FAS i RAD na tę sytuację.”
W odpowiedzi słyszymy. - „Ależ proszę pana nie wracajmy do podstaw.”
Dodatkowo ta sama dyrektor grozi nam, że spotkamy się w Sądzie. To dla nas szok. Właśnie rozpadła nam się rodzina, jesteśmy w głębokiej traumie, a zamiast pomocy i przedstawienia prawdy o sytuacji słyszymy stek oszczerstw i jesteśmy zastraszani przez pracownika instytucji, która zobowiązana była wtedy nam pomóc. Szok.
Nie mam więcej pytań. Tak zostaliśmy potraktowani. Publicznie. Postawa dyrektor wojewódzkiego ośrodka adopcyjnego pokazuje pogardliwe podejście systemu adopcyjnego do rodziców adopcyjnych w obliczu standardowych problemów adopcyjnych. Adoptowałeś, to teraz twój problem.
„Pomoc” w odbudowie rodziny, polega na zostawieniu przestrzeni rodzinie adopcyjnej na samotną pracę z dziećmi. Ze strony Domów Dziecka, nie istnieje żaden program pracy z rodzicami i dzieckiem. Jedno, co należy przyznać: „O ile Dom Dziecka nie pomaga, to przynajmniej nie przeszkadza.”
Nasz komentarz
W domach dziecka, jak i w całym systemie adopcyjnym, nikt nie ma bladego pojęcia o sinusoidzie zachowań oraz zakodowanych genetycznie w mózgu wzorcach zachowań rodziców biologicznych. Przekłada się to na brak rozumienia sytuacji dziecka. Zresztą o tych nawet się nie wspomina, jakby to, co działo się z dzieckiem w okresie prenatalnym i pierwszych czterech latach ich życia, zupełnie nie miało znaczenia.
Z kolei miła i uprzejma postawa ośrodków adopcyjnych wobec kandydatów na rodziców adopcyjnych, kończy się w momencie podpisania przez nich dokumentów adopcyjnych. Nie dotyczy już rodziców adopcyjnych.
Rodziców adopcyjnych, którzy zmagają się ze znanymi i powtarzającymi się problemami dzieci z FAS, traktuje się z pogardą, jakiej doświadczyliśmy, bez skrupułów obraża się na forum publicznym i szkaluje opiniami psychologicznymi mającymi poważne konsekwencje w postępowaniach sądowych.
Prawdziwym powodem tego zachowania jest ukrywanie braku realnych programów pomocy dzieciom dotkniętym Płodowym Syndromem Alkoholowym, za przygotowanie których odpowiadają ośrodki adopcyjne. I braku procedur pomocy dla rodzin adopcyjnych, do których trafiły dzieci z uszkodzeniami mózgu.
W efekcie takiej postawy chore dzieci, nie uzyskują pomocy medycznej, a rodzice zostają pozostawieni w samotności z całą traumą sytuacji w której się znaleźli. Bez pomocy medycznej, terapeutycznej, a w skrajnym przypadku również prawnej.
W rozmowach, które przeprowadziliśmy, usłyszeliśmy, że niewiele lepiej są traktowane rodziny zastępcze. Choć te z uwagi na charakter adopcji, przynajmniej unikają wielu problemów prawnych. A w systemie adopcyjnym są zbyt cennym i deficytowym zasobem, by wyrzucać je na śmietnik, jak rodziny adopcyjne. Z tego powodu z dużym niedowierzaniem traktuję wpis o depresji matki, w rodzinie zastępczej, do której dzieci trafiły, jeszcze przed naszą adopcją.