(ang. Reactive Attachment Disorder, pol. Reaktywne Zaburzenia Przywiązania)
Czy polski system adopcyjny pogłębia zaburzenia RAD? Czy diagnostyka FAS i realna pomoc rodzinie adopcyjnej, nie przyniesie pozytywnego skutku w obszarze zmniejszenia zaburzeń RAD? Czy można pominąć RAD w opiniach psychologów? Co warta jest taka opinia? Czy moralne jest przekazanie do adopcji dzieci z zaburzeniami RAD, bez informacji i dalszego wsparcia?
Wróćmy więc do naszej historii.
Już samo odebranie małego dziecka matce, powoduje zerwanie najistotniejszej dla dziecka więzi oraz zaburza rozwój jego mózgu. To fakt naukowy nie podlegający dyskusji. Jednym z zaburzeń, które wtedy powstają jest zaburzenie więzi RAD. To również niezaprzeczalny fakt.
A teraz uświadommy sobie, że chłopcom, których adoptowaliśmy dokładano, kolejne zmiany opiekunów, kolejne zerwane więzi. Jak w przypadku dzieci, które adoptowaliśmy:
- zerwanie więzi z matką podczas przeniesienia do Pogotowia Rodzinnego. Trzy razy.
- zerwanie więzi z rodziną Pogotowia Rodzinnego, gdy trafiają do rodziny zastępczej
- zerwanie więzi z Rodziną Zastępczą, gdy dzieci znów trafiają do Pogotowia Zastępczego,
- po kolejnym kilkumiesięcznym pobycie w Pogotowiu Rodzinnym przeniesienie do Rodziny Adopcyjnej, to już czwarty raz zerwane więzi.
Czy w takiej sytuacji rodzice adopcyjni mogą myć pozostawieni bez pomocy od pierwszego dnia adopcji? Czy mają jakąkolwiek szansę na budowę rodziny?
Nasz komentarz
Czytając dokumenty przed adopcją, nie mieliśmy pojęcia co oznacza wielokrotna zmiana opiekuna w tym wieku. Nie zwróciliśmy uwagi nana zapis: „(…) jest w pogotowiu rodzinnym po raz trzeci”. Po raz trzeci w ciągu pierwszych dwóch lat życia. Nie znaleźliśmy tam informacji o ryzyku niepowodzenia adopcji związanym z RAD.
Trener, prowadzący szkolenia dla rodzin zastępczych powiedział o tej sytuacji: „O budowie poprawnych więzi rodzinnych, po tylu zerwaniach można zapomnieć. Wie to każdy, kto ma choć blade pojęcie o RAD. Dziwię się, że nikt Wam o tym nie powiedział?” Kilka osób znających temat, z którymi rozmawialiśmy o naszej sytuacji stwierdziło zgodnie: „Przy tej historii dzieci, nie mieliście szans na zbudowanie więzi rodzinnych, jakichkolwiek więzi.” „Dodajmy do tego zaburzony, obniżony poziom empatii dzieci” i brak specjalistycznej pomocy. I mamy gotowy przepis na klęskę rodziny adopcyjnej.
Po takich kilku zerwaniach więzi z kolejnymi opiekunami, RAD mamy gwarantowany. I wytworzony zostaje obniżony poziom empatii, stanowiący swoisty mechanizm obronny części limbicznej mózgu odpowiedzialnej za emocje. Ma to chronić dziecko przed powtarzającymi się kolejnymi zerwaniami więzi. Można powiedzieć, że każde kolejne, nie jest dla mózgu niczym nowym, można użyć także określenia – „oczekiwanym” przez mózg, który broni się obniżając poziom empatii. Nie wiedzieliście o tym?
Odwrotna sytuacja ma miejsce u rodziców adopcyjnych. Nieuszkodzone alkoholem mózgi wytwarzają silne więzi emocjonalne z dziećmi. Kiedy dochodzi do ich zerwania, ból jest niewyobrażalny. To pierwsze zerwanie, na które ich mózgi nie są przygotowane. Decyzja o oddaniu dzieci jest w istocie decyzją obronną na poziomie neurobiologicznym. To nie jest decyzja w stylu: „Bez dzieci będzie nam lepiej.”, to decyzja o przeżyciu, na którą część odpowiadająca za empatię nie jest przygotowana.
Tak dramatyczną sytuację pogłębia fakt, obwiniania rodziców adopcyjnych, przez psychologów, za jej podjęcie. Po długotrwałym cierpieniu wywołanym stresem, spowodowanym zmaganiem się zaburzonymi zachowaniami dzieci i finalnym wejściu małoletnich na patologiczną ścieżkę życia swoich rodziców biologicznych.
Jednak w statystykach adopcyjnych odnotowano sukces adopcyjny. W tym kontekście zadziwiają opinie kolejnych psychologów, które pomijają zaburzenia RAD. Zastępując je finalnie w dokumentach procesowych stwierdzeniem: „Niskie kompetencje wychowawcze rodziców adopcyjnych”.