Czy można na rodziców adopcyjnych przerzucać odpowiedzialność za rozpoznanie zaburzeń FAS, RAD, w sytuacji, kiedy nie rozpoznaje ich większość psychologów? Czy moralne jest podsuwanie kandydatom na rodziców adopcyjnych dokumentu, że zapoznali się z FAS? I czemu to służy? Na czym ma polegać wsparcie rodzin adopcyjnych w kontekście FAS i RAD? Dlaczego nie istnieje system wsparcia rodzin adopcyjnych i pomocy dzieciom ze znanymi i powtarzającymi się problemami medycznymi?
Dopiero teraz w procesie adopcyjnym pojawiamy się my – rodzice adopcyjni. Mieliśmy wtedy 35 lat, kiedy stosowane przez lata „metody naturalne” nie zaowocowały, żadnym małym rozrabiaką, uroczym aniołkiem, czy choćby małą pieguską, wykonaliśmy badania, które potwierdziły nasze przypuszczenia. Bo de facto wiedzieliśmy. Każde małżeństwo wie, że nie może. Zwraca się by wykonać badania w celu potwierdzenia tego faktu i weryfikacji, czy może nie stoją za tym przyczyny medyczne, które można leczyć. Badanie potwierdziło, że nie możemy mieć dzieci. A chcieliśmy.
Nie było żadnej traumy, dramatu rozpaczy opisywanych przez psychologów, budujących obraz rodziców adopcyjnych, jako zanurzonych w traumie niemocy posiadania potomka, którzy ukojenia swojej rozpaczy szukają w adopcji dziecka. To jakieś bzdury powtarzane przez psychologów! W naszej opinii, to początek ścieżki obwiniania rodziców adopcyjnych dla uzasadnienia problemów i przypadków nieudanej adopcji.
Po prostu usiedliśmy zastanawialiśmy się co dalej. Mając przed sobą wizję drogiego, jednak będącego w naszym zasięgu finansowym invitro oraz rozumiejąc to, że w Domach Dziecka są dzieci potrzebujące pomocy. Nie wahaliśmy ani chwili, podjęliśmy decyzję o adopcji. Postanowiliśmy ofiarować naszą miłość komuś, kto jej potrzebuje.
Nasza decyzja nie była, ani nie przemyślana, ani pochopna. Natomiast z pewnością pozbawiona wiedzy. Tej wiedzy, którą tu prezentujemy. W tamtym czasie nie było w Internecie forów o adopcjach, na których społeczeństwo nie znające tematu adopcji i psychologowie!, bez zahamowań używają sobie na rodzicach adopcyjnych, borykającymi się z opisanymi tu problemami. To z pewnością wzbudziłoby naszą refleksję. Ale wtedy, podobnie jak większość czytelników teraz, nie bylibyśmy w stanie określić prawdziwych źródeł problemów w rodzinach adopcyjnych.
Zgłaszając się do ośrodka adopcyjnego ustaliliśmy tylko, że każdy z nas ma prawo wycofać się z procesu adopcyjnego. Może podjąć decyzję o rezygnacji w dowolnym momencie, mówiąc po prostu „Nie mogę”, bez konieczności uzasadniania i tłumaczenia się drugiemu.
Na kursie przed adopcyjnym, który z jednej strony ocenia kandydatów na rodziców, a z drugiej wspomina jedynie o możliwych problemach adopcyjnych, w tym FAS i RAD, nie wskazując sposobu ich diagnostyki i syndromów, wskazujących na ich występowanie. Nie mówiąc nic o konieczności diagnostyki i leczenia od pierwszego dnia adopcji.
Podczas kursu przed adopcyjnego Ośrodki Adopcyjne robią dwie zupełnie niemoralne rzeczy, na które zwracamy uwagę:
Po pierwsze podsuwa się przyszłym rodzicom adopcyjnym do podpisu dokument, w którym oświadczają, że zapoznali się z problemem FAS. Jednak ciągle pomija się prawdziwe określenie problemu: „Dziecko z uszkodzeniami[KZ1] mózgu, spowodowanymi alkoholem”, zamiast tego mówi się o wyzwaniach wychowawczych.
Ten dokument, to taka polisa ubezpieczeniowa dla Ośrodków Adopcyjnych, które wiedzą, że same nie wykonują diagnostyki FAS, a rodzice adopcyjni i tak nie są w stanie samodzielnie rozpoznać i diagnozować FAS. A w momencie kiedy FAS ujawni się ten zapis pozwala chronić Ośrodek Adopcyjny, przed konsekwencjami pozwów ze strony rodziców adopcyjnych, którym podsuwa się opinię o dziecku, w której jest napisane – „zdrowe”. To jest zwyczajnie nie moralne.
Dr Ilona Palicka w swojej pracy doktorskiej napisała: „Pacjenci z tej grupy stanowią dla psychologów-diagnostów trudne diagnostycznie przypadki ze względu na wieloobjawowość, z wiodącymi objawami wynikającymi z uszkodzenia strukturalnego oraz funkcjonalnego mózgowia. Diagnoza FASD zakłada wielospecjalistyczną współpracę(…)”
Ta wypowiedź polskiego psychologa z tytułem doktora jasno udziela odpowiedzi na pytanie o możliwość wykrycia FASD u dziecka przez rodzica, który z zawodu jest kucharzem, elektrykiem, architektem lub informatykiem. Nie wykonywanie tego badania systemowo na różnych etapach rozwoju dziecka, jest barbarzyństwem wobec niego i rodziców do których trafia.
Teraz wiemy, że przed podjęciem decyzji o adopcji, należy domagać się diagnostyki FAS oraz obrazu Rezonansu Magnetycznego głowy dziecka. Jeszcze przed pierwszym spotkaniem. Dodatkowo od Ośrodków Adopcyjnych należy wymagać okresowej kontroli zdrowia dziecka pod kątem FAS i RAD w całym okresie adopcji do uzyskania przez dziecko pełnoletności. Na wypadek, gdyby FAS ujawnił się w późniejszym okresie. Tak postępuje się na świecie. Ale nie w Polsce. To jest najbardziej potrzebne wsparcie, o którym tu kilkukrotnie wspominam.
Po drugie oszukuje się zdaniem: „A jeżeli wystąpią problemy, to co należy zrobić? Zwrócić się po pomoc do nas do Ośrodka Adopcyjnego, tu są ludzie, którzy znają temat i wam pomogą.”
Uspokojeni tym zdaniem, zdecydowaliśmy się na adopcję. Choć należałoby powiedzieć: My oszukani tym zdaniem, zdecydowaliśmy się na adopcję.
Nasz komentarz
Niestety na własnej skórze po 10-ciu latach przekonaliśmy się, że taka pomoc nie istnieje. Nie ma żadnych programów pomocy dzieciom z FAS oraz rodzicom adopcyjnym. Kiedy zgłosiliśmy się do ośrodka adopcyjnego, oczekiwaliśmy przedstawienia programu pomocy, nastawionego na terapie i leczenie dzieci, które są chore. Mają problem medyczny. Tego nie było.
Musimy sobie jasno powiedzieć, że podejmując się adopcji, podejmujemy się opieki nad chorym dzieckiem z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, co samo w sobie jest już dużym wyzwaniem. A do tego dochodzi jeszcze problem genetycznego dziedziczenia struktury mózgu po patologicznych rodzicach biologicznych. Dyskryminujące, szkalujące i pozbawiające pomocy rodzin adopcyjnych działania, skutkują ciągłym zmniejszaniem się liczby adopcji zarówno tych zastępczych, ale przede wszystkim tych pełnych.
Dzieci powyżej piątego roku życia, znajdujące się obecnie w domach dziecka mają tylko 3% szansy na adopcję, te powyżej trzynastego roku życia – 1,5%, czyli praktycznie żadne, gdyż zaniedbania w ich opiece neuropsychologicznej są tak duże, że nikt nie odważy się zabrać ich do domu, przy takiej postawie Państwa. Potwierdza to nasza historia. Ogromna kolejka rodziców adopcyjnych oczekuje na noworodki, gdyż wmówiono im, że główną przyczyną problemów dzieci adopcyjnych są skutki traum rozwojowych pierwszych lat życia. To kłamstwo. Gdyż głównym problemem jest przekazany bagaż genetyczny i uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Z tego powodu również rodzice adoptujący noworodki zmagają się z tymi samymi problemami. Należy powiedzieć standardowymi problemami adopcyjnymi. I brakiem pomocy wobec nich.