Dlaczego pomija się fakt obciążeń genetycznych dzieci trafiających do adopcji? Dlaczego pomija się ich wpływ na zachowanie dziecka i jego funkcjonowanie w rodzinie adopcyjnej?
Do adopcji trafiają dzieci z rodzin patologicznych. To fakt. Jeżeli ktoś jeszcze na początku XXI uważa, że trafiają tam dzieci, których rodzice zginęli w wypadku, to jest w błędzie. Takie dzieci nigdy nie trafiają do Domów Dziecka, gdyż w normalnie funkcjonującej rodzinie, zawsze znajdzie się ktoś, kto dziecko „przygarnie”.
Powtarzane od dziesięcioleci pytanie: „Co ma większy wpływ na zachowanie człowieka, genetyka czy wychowanie?”, już pod koniec XX wieku znalazło swoją odpowiedź. Odpowiedź brzmi: genetyka, rozumiana jako budowa i funkcjonowanie mózgu. Potwierdzi to każda rodzina adopcyjna, czy ta prowadząca Pogotowie Rodzinne, a sceptyków odsyłam do książek „Genetyka zachowania w psychologii i psychiatrii”, autorstwa profesora Włodzimierza Oniszczenko i doktora habilitowanego Wojciecha Łukasza Dragana, opisującej wpływ podłoża genetycznego na poszczególne zachowania chłopców i dziewcząt oraz „Jak DNA programuje nasze życie” doktora Uniwersytetu Teksasu Roberta Plomina, który dodatkowo pełni rolę Prezesa Stowarzyszenia Genetyki Zachowania.
W ogromnym uproszczeniu, podstawą takiego stanu, jest przekazanie struktury mózgu rodziców biologicznych za pośrednictwem mechanizmu dziedziczenia genetycznego, przekazującego strukturę mózgu oraz poziomy referencyjne neuroprzekaźników, co większym procencie niż wychowanie stanowi o procesach myślowych i decyzyjnych kolejnego pokolenia.
Staje się to szczególnie widoczne w okresie adolescencji (dojrzewania), kiedy zapis genetyczny kształtuje, choć należałoby powiedzieć przebudowuje za pomocą mechanizmu hormonalnego poziomy neuroprzekaźników oraz kształtuje je w sposób zaprogramowany przez rodziców biologicznych.
Wystarczy wskazać, że 50% genomu jest odpowiedzialne za kształtowanie mózgu, a pozostałe 50%, za kształtowanie reszty organizmu.
Oczywiście praca z dzieckiem wprowadza nowe, pożądane zachowania ale finalnie tylko od niego zależy, czy w przyszłości będzie je chciało wykorzystywać, często w sprzeczności z „potrzebami” wynikającymi z neurobiologicznego działania mózgu, które będzie zmuszone wielokrotnie przezwyciężać, by funkcjonować w ramach akceptowalnych społecznie norm. Z tego właśnie powodu dziecko powinno mieć informację o tym mechanizmie, by nie powtarzać błędów rodziców biologicznych i lepiej radzić sobie w świecie wyposażonym w normy społeczne, w którym jego biologiczni rodzice nie potrafili funkcjonować.
Odrzucenie tych faktów powoduje przeniesienie odpowiedzialności za medyczny i biologiczny stan mózgu dziecka na rodziców adopcyjnych. Utwierdzanie go w przekonaniu, że za jego stan odpowiada ich nieudolność wychowawcza, a w konsekwencji pozbawienie go szansy na realną pomoc medyczną oraz mechanizmu rozumienia własnych zachowań i potrzeb, które finalnie może kontrolować.
Czy dzieci z rodzin patologicznych są „dziećmi gorszego boga”? – Absolutnie nie. Po prostu na wczesnorozwojowej drodze i drodze dziedziczenia genetycznego otrzymują cechy, które będą zmuszone zmienić dla wydajnego (dla siebie) funkcjonowania w społeczeństwie. Często są jak alkoholik, który nie pijąc od lat, na widok flaszki, ma ochotę po nią sięgnąć, same nie wiedząc dlaczego. Tylko świadomość konsekwencji i odpowiednio wyćwiczony dopaminowy mechanizm hamujący pozwala powstrzymać biologiczną reakcję mózgu.
Dzieci nie wolno pozbawiać tego mechanizmu. To barbarzyństwo.