Kariera „Zwrotki”

„Psedo kariera”, bo to bardziej precyzyjne określenie, tak zwanej „zwrotki”, to straszne odhumanizowane określenie dziecka, które wraca do Domu Dziecka najczęściej z pieczy zastępczej, wygląda często następująco:

Dom Dziecka (Często kilka) – > MOS lub WOS -> Poprawczak -> Areszt -> Więzienie

Każdy kolejny ośrodek bardziej rygorystyczny od poprzedniego. Początkowo ma chronić dziecko przed jego zachowaniami patologicznymi, by finalnie chronić przed nimi społeczeństwo. Żaden nie podejmuje diagnostyki FAS. Nie prowadzi rehabilitacji medycznej. Mają jedną wspólną cechę – nad większością z nich wsparcie zapewnia psycholog. Taka sama jest często kariera dzieci, które nigdy Domu Dziecka nie opuściły. To smutne.

Na każdym z tych etapów dziecko jest oddawane. Zapewne nigdy nie patrzyłeś na to w ten sposób. Przekazanie dziecka do placówki o bardziej zaostrzonym rygorze, następuje gdy ośrodek, w którym dziecko aktualnie się znajduje, traci możliwość wpływu wychowawczego, mówiąc prościej – nie daje rady. To kolejne zerwane więzi, pogłębiony RAD. Tylko rodzina adopcyjna jest pozbawiana godności w takim momencie. W pozostałych przypadkach to standardowa procedura. To prawdziwa dyskryminacja.

Finalnie nastolatek, często za swoje „zasługi” trafia do więzienia, zupełnie bez diagnostyki FAS i RAD. Bez świadomości swojego stanu zdrowia. To jest przestępstwo dokonywane na dzieciach, którym odmawia się diagnostyki i pomocy medycznej. Na których zbrodni dokonała ich własna biologiczna matka.

W Domu Dziecka porządek musi być

Poszczególne ośrodki w dużej mierze nie radząc sobie z wychowankami, z którymi nikt sobie nie radzi. Utrzymują porządek za pomocą prostego mechanizmu straszenia dzieci przeniesieniem do kolejnego bardziej rygorystycznego ośrodka. Też nie wiedzieliście. I nie jest to obwinianie lecz stwierdzenie faktu. Aniołowie, którzy są większości wychowawcami w Domach Dziecka używają wielu technik motywacyjnych z pozytywnym wzmocnieniem, ale finalnie gdy te zawodzą, a przy obniżonym poziomie empatii wielu wychowanków, nie mogą działać, oddają dzieci do placówki wychowawczej innego typu. Tak to działa.

Rodziny zastępcze

Istnieją jeszcze rodziny zastępcze, o których również nie pozwolę powiedzieć złego słowa. Co więcej uważam, że jest to obecnie najwłaściwsza forma adopcji w Polsce.

Rodziny zastępcze robią co mogą, by utrzymać dziecko na „właściwym pasie ruchu, poprawnej drogi życiowej”, a jak nie mogą i pomimo ich wysiłków dziecko „skręca w lewo” w kierunku patologii, to – „zwrotka” do Domu Dziecka.

Bez większych problemów, bo właściwie wszyscy rozumieją, że dziecko może nie funkcjonować w rodzinie zastępczej. Jednocześnie rodziny zastępcze są tak cennym i deficytowym zasobem, że nie warto im robić „pod górę”, bo już kolejne dzieci czekają by je umieścić w rodzinach zastępczych, których finalnie jest zbyt mało. A w których będą lepiej zaopiekowane niż w 10-cio osobowych grupach w Domach Dziecka. A co najważniejsze przy piecio do ośmio krotnie niższych kosztach, co dla powiatów też jest nie bez znaczenia.

Nie wiem, czy ktoś prowadzi statystyki „zwrotek”, przesuwanych pomiędzy kolejnymi ośrodkami i pomiędzy Rodzinami Zastępczymi a Domami Dziecka, jednak jestem przekonany, że wyjdzie z tego niezły dziecięcy niezdiagnozowany, maszerujący tłum.

Rodziny adopcyjne

I w końcu rodziny adopcyjne. Tu nie rozwiązuje się adopcji. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych, gdzie diagnostyka FAS, jest bodaj najbardziej zaawansowana i skąd pochodzą główne metodologie diagnostyki FAS, rozwiązywanych jest 25-30% adopcji. W Polsce 0%.

W Polsce dyskryminujący rodziców adopcyjnych system po prostu uniemożliwia godne rozwiązanie adopcji. Nie diagnozując dzieci nie dopuszcza myśli, że to dziecko przestaje funkcjonować w rodzinie, która zostaje bezradna wobec zachowań i postaw dziecka wymagającego specjalistycznej pomocy.

Opinie biegłych sądowych odzierają z godności rodziców adopcyjnych. Psychologowie adopcyjni, wobec braku procedury rozwiązania adopcji, doprowadzają rodziców adopcyjnych na skraj załamania nerwowego, zmuszając ich do porzucenia dziecka! To nieudzielenie pomocy w ekstremalnie trudnej sytuacji emocjonalnej wywołanej zachowaniem podopiecznych, to przestępstwo popełniane na rodzicach adopcyjnych. Przy okazji również na dzieciach, które finalnie zostają porzucone, bez przygotowania tego procesu przez psychologów, zadających w akcie oskarżenia pytanie: Czy rozmawialiście Państwo z dziećmi o tym, że ich porzucicie? Czy dostrzegacie ten absurd? Wyobrażacie sobie rodziców adopcyjnych mówiących: „Moi drodzy, w związku z tym, że nie funkcjonujemy już jako rodzina, postanowiliśmy was oddać. Zrobimy to jutro. A teraz zmykajcie spać.”

Psychologowie adopcyjni: Czy wy na głowę upadliście? Proces rozwiązania adopcji powinien być prowadzony przez was, bo ta szczególna sytuacja wymaga szczególnego zaopiekowania dziećmi ale również rodzicami, którym wtedy fundujecie istne piekło potępienia. Nie tak to powinno wyglądać! Dlaczego ośrodki adopcyjne nie realizują tego procesu? To istotne zaniedbanie ich obowiązków.

Ośrodki adopcyjne są zobowiązane do wsparcia procesu zawarcia adopcji ale również do realizacji procesu wsparcia podczas jej trwania oraz procesu rozwiązania w przypadku braku możliwości jej kontynuacji, z najmniejszą szkodą dla dzieci i rodziców adopcyjnych. Są również zobowiązane do objęcia opieką rodziców adopcyjnych, w tym dramatycznym dla nich momencie życia. Nie realizowanie tego procesu, jest przestępstwem wobec dzieci i wobec rodziców adopcyjnych! Powiedzmy to głośno! Brak tego procesu to zaklinanie rzeczywistości. Jako zaklęcia służą stwierdzenia: „Dziecko to nie paczka, nie podlega zwrotowi” i „Dla dobra dziecka”.

← →