Uzyskaliśmy rozwiązanie przysposobienia… ?

Jest połowa czwartego roku, od kiedy staramy się o rozwiązanie przysposobienia. Mamy za sobą ponad trzy i pół roku biegania po Sądach, spotkań z adwokatem, pisania podań i odwołań, ponoszenia kosztów i niebywałego obciążenia psychicznego. Teraz wyszliśmy z Sądu Apelacyjnego, gdzie usłyszeliśmy wyrok: „ … niniejszym rozwiązuję przysposobienie pozwanych …”.

Pozornie wygraliśmy, ale … . Nikt się nie uśmiecha, nikt nie świętuje. Tak naprawdę salę rozpraw opuszczają sami przegrani. Ci obecni i ci nieobecni mający to w … .

Chłopcy, nieobecni na odczytaniu wyroku, przebywający w MOS, chroniącym ich przed popadnięciem w uzależnienia i patologię. Celem MOS jest wyposażenie ich w jakikolwiek zawód dający szansę na alternatywne życie, alternatywne do popadnięcia w patologię.

My również nie czujemy się zwycięzcami w tej sprawie, gdyż nie po to 14 lat temu podejmowaliśmy się adopcji, by kończyć ją w ten sposób. Sami przegrani.

Jeżeli jednak przeczytamy dalszą część wyroku i uwzględnimy uzasadnienie, które padło z ust Sędzi, zrozumiemy, że nie wygraliśmy tej sprawy. W uzasadnieniu usłyszeliśmy: „… W związku z tym, że wszystkie strony postępowania zgodnie występują o rozwiązanie przysposobienia, Sąd uwzględnia ich wolę …” To dramatyczne stwierdzenie można zrozumieć dopiero, kiedy uświadomimy sobie, że chłopcy w momencie rozwiązania przysposobienia mają 17 lat i 18 lat, wiec ich zdanie przed obliczem Temidy, jest brane pod uwagę.

Do tego wypowiadają najokrutniejsze zdanie, jakie rodzice adopcyjni mogą od podopiecznych usłyszeć: „Nie chcemy mieć z tą rodziną nic wspólnego.” To skutek przenoszenia winy za zaistniałą sytuację na rodziców adopcyjnych. Jedynych, którzy w ich życiu z całej siły ciągnęli ich w dobrym kierunku. Dopóki starczało im sił. Aż nie wystarczyło.

Jeżeli uświadomimy sobie, że taki konstrukt jest wynikiem pracy psychologów, to wywołuje to przerażenie, gdyż doszczętnie podeptano gruzy świata, do którego starliśmy się chłopców doprowadzić. Do świata normalnego życia, bez uzależnień i patologii. Taki konstrukt jest wynikiem błędów psychologów i musi skutkować pójściem w odwrotnym kierunku ze zdwojoną siłą, gdyż ten właściwy został wskazany jako zły.

Należy jeszcze uświadomić sobie, że rozwiązanie nastąpiło tylko dlatego, że to chłopcy również chcieli by nastąpiło. Wygraliśmy sprawę, gdyż oni tak zdecydowali mając w głowie błędny konstrukt. Po raz kolejny pokazane zostało, że rodzice adopcyjni nie mają w polskim Sądzie żadnych praw. Trudno nie odnieść również wrażenia, że w tym Sądzie, który chętnie schowa się za każde uzasadnienie, choćby najbardziej absurdalne, to „ogon macha psem”.

W dalszej części wyroku czytamy: „ … utrzymuje w mocy obowiązek alimentacyjny powodów wobec pozwanych …”. Co?! Ręce opadają. I w ten oto sposób rodzice adopcyjni nadal pozostają dojnymi krowami polskiego systemu adopcyjnego.

Zgadzamy się z jednym, gdybyśmy czternaście lat temu mogli spojrzeć w przyszłość i dostrzec, jak teraz o piątej rano piszemy zakończenie historii naszej rodziny adopcyjnej, to nie podjęlibyśmy decyzji o adopcji.

Ale nie dlatego, że balibyśmy się, że trafiliśmy na złe, trudne lub chore dzieci, które w tej historii podobnie jak my są ofiarami, ale nie zdecydowalibyśmy się walczyć z całą rzeszą polskich biegłych sądowych psychologów i urzędników, PCPR’ów, ROP’sów i Sądów. Tacy odważni byśmy nie byli. To dopiero chory system, gdzie w zaciszu swoich gabinetów psychologowie nadal bezkarnie opowiadają bajki o jeżyku kolejnym kandydatom na rodziny zastępcze i adopcyjne oraz wmawiają kolejnym parom zgłaszającym się po pomoc, że to nie FAS, że wina leży po ich stronie, przez błędy wychowawcze. Sądy nadal legalizują przenoszenie kosztów na rodziny adopcyjne.

Proceder trwa … Ale teraz coś się zmieniło, zapaliliśmy malutki kaganek oświaty, który wydobył na światło dzienne maszkary kłamiących w zaciszach gabinetów psychologów, urzędników doprowadzających za swoimi biurkami rodziców adopcyjnych do bankructwa oraz wokandę polskiego wymiaru niesprawiedliwości i dyskryminacji rodziców adopcyjnych. Teraz wszyscy mogą Was zobaczyć wraz z Waszymi karykaturalnymi decyzjami.

Szkoda tylko tych dzieci – oszukanych przez polski system adopcyjny.

← →