Koszty rehabilitacji FAS(D)

Dlaczego Państwo nie pokrywa kosztów diagnostyki, laczenia i rehabilitacji FAS(D)? Dlaczego rodzice adopcyjni mają ponosić koszty rehabilitacji dziecka z FAS? I dlaczego nie otrzymują wsparcia? Dlaczego przerzuca się na nich koszty diagnostyki i leczenia ukrywanej choroby dziecka? Ile rodzina adopcyjna zaoszczędza Państwu?

Rodzina Zastępcza. Ta otrzymuje na dziecko 1 200zł. Co przy piątce dzieci da kwotę 6000zł i może stanowić dochód rodziny. Czy jednak wystarczający, by przy tej kwocie myśleć o prywatnej diagnostyce i rehabilitacji FAS i RAD? W funkcjonujących na warunkach gospodarki rynkowej prywatnych gabinetach psychologów, gdzie diagnostyka FAS kosztuje 400 zł, a każda godzina pracy z dzieckiem 50 – 150 złoty.
Zarówno diagnostyka i rehabilitacja dzieci z FAS musi być darmowa! Zapłacą za nią dzieci w podatkach, kiedy dorosną i zdobędą pracę zamiast przebywać na zasiłkach lub trafić do więzienia. Do którego trafią za niekompetencje ludzi tworzących system adopcyjny. Pomoc na tym etapie skutkuje wymiernie później. To matematyka jest prosta.
Domy Dziecka. Tam koszt wynosi 4 000 – 8 000 zł / dziecko / miesięcznie. Tu też nie wykonuje się diagnostyki FAS i RAD, nie leczy dzieci w najważniejszym dla nich problemie medycznym. Dlaczego? Za te pieniądze zapewnia się im warunki życia, na poziomie późnego PRL’u.
8 000zł miesięcznie, przy 30-ciorgu dzieciach w placówce generuje koszt miesięczny 240 000 zł i ponad 3 000 000 zł rocznie. Nie licząc pomocy przekazywanej w formie darowizn, darów wpłacanych przez ludzi dobrej woli i alimentów ściąganych z rodziców biologicznych lub adopcyjnych. A mnie w szkole uczono, że im więcej osób podróżuje jednym autem, tym ta podróż jest tańsza. Czy tylko ja nie wagarowałem na matematyce? Dlaczego koszt pobytu dziecka w Domu dziecka jest tak wysoki?
Wystarczy spojrzeć, gdzie te pieniądze wyciekają, bo nie zarabiają ich wychowawcy zatrudnieni w tych placówkach. Czy wracają one chyłkiem do budżetu, czy wypływają do firm obsługujących miasto? Chyba należy się nad tym pochylić. Nie sądzicie?
Aby zmniejszyć ilość dzieci korzystających z tej najkosztowniejszej w całym systemie adopcyjnym formy pomocy, potrzeba sprawnego systemu opieki i pomocy FAS’owcom i rodzicom podejmującym się opieki nad nimi. A taki w Polsce nie istnieje. A w kraju ludzi pijących na umór, może nie być alternatywy dla Domów Dziecka. Oszukiwanemu od dziesięcioleci społeczeństwu, coraz trudniej wciskać chore dzieci, przekonując, że problemy wychowawcze wynikają z braku kompetencji rodziców adopcyjnych.
Rodzice adopcyjni, są dyskryminowaną grupą społeczną, na którą w przypadku niepowodzenia adopcji, przerzuca się w świetle prawa astronomiczne koszty pobytu dziecka w Domu Dziecka, które są tak naprawdę kosztami nie funkcjonującego systemu adopcyjnego państwa.
Tylko dlatego, że kiedyś z sercem na dłoni powiedzieli: Chcemy zapewnić dom dzieciom, które go potrzebują i nie chcemy za to pieniędzy. Teraz ponoszą koszty tej decyzji. A to błąd formalny, bo należało zostać rodziną zastępczą, przyjmować co miesiąc przez 10 lat pieniądze od państwa. A w momencie kryzysowej sytuacji rozpadu rodziny, rozwiązać adopcję bez kosmicznych obciążeń. A czy nazwani rodziną adopcyjną, czy zastępczą – miłość do dzieci jest taka sama.
Patrząc kategoriami dofinansowania rodziny zastępczej, rodzina adopcyjna oszczędza Państwu 2 x 1 200 zł x 12m-cy x 10 lat = 288 000zł. Ale patrząc kategoriami kosztów Domu Dziecka, którymi w sytuacji rozpadu rodziny adopcyjnej jest ona obciążana, oszczędza Państwu 2 x 8 500 zł x 12m-cy x 10 lat = 2 040 000zł. Ponad 2 miliony złotych. W podziękowaniu za co jest później prowadzona do bankructwa. I obciążenie na 16 000 zł miesięcznie.
Tak mamy poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Trudno jej nie mieć. I ciągle nie mogę zrozumieć, jak można napisać „Na mocy Ustawy o Pomocy Rodzinie… „. To jest prawdziwy obraz pomocy rodzinie adopcyjnej w Polsce.

← →