Historia Przedadopcyjna

Kolejna nadesłana historia, to historia bardziej przedadopcyjna, potwierdzająca to, co opisujemy na stronach.


„Naprawdę Jesteście Wielcy!


Jesteśmy rodziną adopcyjną, rodzicami małego chłopca. Zdrowego. Czekaliśmy na Niego kilka lat. Nie, nie daliśmy się omamić OA. Szukaliśmy informacji, specjalistów, rodzin wychowujących dzieci z FAS i RAD. Nie uwierzyliśmy w piękna bajeczkę o „fasolkach”, które się rozwijają jak piękne kwiaty, jeśli dostaną ogrom miłości.


Decyzję o adopcji podjęliśmy bardzo świadomie. Byliśmy źli, że musimy odbywać kurs w OA. Chyba podskórnie czuliśmy, że to nic dobrego.

Jak chyba wszystkie rodziny biorące udział w kursie usłyszeliśmy prawie same kłamstwa na temat FAS. Na początku nie braliśmy tego aż tak bardzo na poważnie. Do momentu pierwszej propozycji… Przeraził nas wygląd dzieci. Zaczęliśmy szukać informacji nt. FAS – specjaliści, rodziny wychowujące dzieci, zarówno maluchy jak i dorosłe. Byliśmy przerażeni. Jasno zadeklarowaliśmy, że nie decydujemy się na tak obciążone dzieci. Dużo przeszliśmy z OA. Zdecydowaliśmy się na tę (adopcję), w której był nasz synek.
Pośród par biorących udział w kursie razem z nami, 80% wychowuje dzieci z FAS. Nie szukali informacji, zawierzyli OA. To co przekazujemy o poznanych rodzinach jest dla nich nie do uwierzenia. Przestali się z nami kontaktować.

Z tym trzeba coś zrobić! Ludzie muszą być świadomi!
P.S.

Mnie zastanawia fakt, jak dorośli ludzie mogą być tak łatwowierni i polegać na tylko jednej opinii. Przecież to życie ich i dzieciątek.”

Nasz komentarz:
Dziękujemy za miłe słowa podkreślające potrzebę przedstawiania prawdy dotyczącej systemu adopcyjnego w Polsce. Cieszymy się, że zdecydowaliście się opowiedzieć Waszą historię. I Życzymy Całej Waszej Rodzinie Powodzenia w Adopcji.

To przerażający szacunek, że te 80% rodzin, biorących udział w jednym tylko kursie, zostało pozbawionych pomocy ze strony Państwa, bo oznacza to, że 80% dzieci trafiających do adopcji zostało jej również pozbawionych.

W zasadzie większość rodzin adopcyjnych stawia jedno oczekiwanie – „aby było zdrowe”, (my też) i określa wiek dziecka, dzieci, czasem płeć (my nie). Tylko nieliczne rodziny decydują się na adopcję obciążonego dziecka – chwała im za to.
Z tego powodu nie moralnym podejściem jest ze strony ośrodków adopcyjnych jest zaniechanie diagnostyki FAS i „wciskanie” rodzinom, które nie są chorych dzieci z zatajonymi zaburzeniami.

„Mnie zastanawia fakt, jak dorośli ludzie mogą być tak łatwowierni i polegać na tylko jednej opinii. Przecież to życie ich i dzieciątek.” – w naszej opinii, mamy tu złożenie kilku elementów:

  1. Podczas podejmowania decyzji o adopcji mamy do czynienia ze zwiększonym działaniem obszaru emocjonalnego mózgu, który powoduje do pewnego stopnia odcięcie obszaru kory przedczołowej odpowiedzialnej za procesy myślenia złożonego. Działanie podobne do syndromu „uczeń przy tablicy” – zapominający ile to jest 2×2, tylko mamy tu do czynienia z innymi emocjami i innymi neuroprzekaźnikami.
  2. Działaniem euforycznym, podobnym do tego w okresie zakochania. Często ośrodki adopcyjne doprowadzają do spotkania z dziećmi, wtedy jest już „pozamiatane”. Rodzice najzwyczajniej w świecie zakochują się w dzieciach, nie dostrzegając cech charakterystycznych dla FAS i RAD.
  3. Zawierzenie specjalistom z ośrodków adopcyjnych, którzy zatajają informacje o występowaniu FAS i RAD u dzieci. Oraz jak w naszym przypadku obietnicą pomocy dla rodziny adopcyjnej, która w rzeczywistości nie istnieje.
  4. Powszechne przekonanie: „Przecież każdy potrafi wychować dziecko.” Ale czy aby na pewno takie z zaburzeniami FAS i RAD. Nam pomimo ciężkiej dziesięcioletniej pracy i ogromu miłości się nie udało.
    Sprowadza się to do wykorzystania przez psychologów ośrodków adopcyjnych, mechanizmów neurologicznych, w połączeniu z pozbawieniem kandydatów wiedzy umożliwiającej podjęcie racjonalnej decyzji. W naszej opinii mamy tu do czynienia z czystą manipulacją. Poszkodowanymi są dzieci, które od pierwszych dni nie otrzymują właściwej pomocy medycznej oraz rodzice adopcyjni zmagający się pozornie z problemami wychowawczymi, w rzeczywistości medycznymi.
← →