Sędzia orzeka na podstawie … dokumentów, prokurator występuje o skazanie na podstawie … dokumentów, kawałków papieru zapisanych najczęściej czarnym tuszem … przez innych ludzi. Pokażę wam, jak to zadziałało w naszym przypadku.
Kiedy nasza rodzina się rozpadła i w akcie bezsilności pozostawiliśmy nastolatków w Ośrodku Adopcyjnym powstało tam pierwsze pismo stworzone przez psycholożki w naszej sprawie.
Zachowaliśmy się niezgodnie ze standardem. Zamiast wrócić do domu i dalej płacząc poddać się losowi zgotowanemu przez dążące do patologii dzieci, przywieźliśmy je i pozostawiliśmy w instytucji, która jest z urzędu zobowiązana do zapewnienia pomocy rodzinie adopcyjnej. Całej rodzinie dzieciom i rodzicom.
Czy zastanawialiście się kiedyś: Jakie uczucia towarzyszyły psycholożce, która wtedy pisała pismo w tej sprawie. Pierwsze pismo i późniejszą opinię o rodzicach adopcyjnych? Złość na rodziców? Poczucie własnej porażki? Może uzmysłowiła sobie brak kompetencji? I jeszcze potrzebę zamiecenia pod dywan braku procedur pomocy dzieciom z FAS i wsparcia rozwiązania adopcji.
A może uważasz, że obiektywnie spojrzała na sprawę z punktu widzenia dziecka oraz z punktu widzenia rodziców adopcyjnych? Przecież jest terapeutą i doskonale rozumiała zjawiska zachodzące w tamtym momencie w głowach dzieci i w głowach rodziców? Należy oczekiwać obiektywnego podejścia do obu stron? My też oczekiwaliśmy. Wydawałoby się, że jeżeli przygotowuje je psycholog, który zna problematykę rodzin adopcyjnych, takie będzie. Nie zależnie od tego, czy jesteś dzieckiem, czy rodzicem adopcyjnym. Tak nakazuje etyka zawodowa. Tak się jednak nie stało.
Zamiast profesjonalnej i obiektywnej oceny sytuacji rodziny adopcyjnej, powstało pismo oddające emocje tamtego dnia, które później stało się wyrokiem skazującym nas rodziców adopcyjnych w sprawach sądowych i postępowaniach administracyjnych.
Powstało pismo obwiniające nas rodziców adopcyjnych, w którym pominięto FAS i RAD dzieci, oraz stan emocjonalny nas rodziców, w szczególności przyczyny, które do niego doprowadziły. Antyprofesjonalizm i antyetyka. Zwyczajna manipulacja.
Pismo zostało oczywiście podpisane przez dyrektorkę wojewódzkiego ośrodka adopcyjnego, która kreowała antagonistyczne podejście do rodziców adopcyjnych z butą szkalując nas rodziców adopcyjnych na forum publicznym na spotkaniu w Domu Dziecka. Zapewne nie był to jedyny raz, gdyż obrazował postawę dyrektorki w całej tej sprawie.
W piśmie znalazły się zapisy.
„Podczas spotkań rodzice skupiali się przede wszystkim na poważnych w ich ocenie trudnościach wychowawczych i zaburzonych zachowaniach synów.”
„(…) po analizie uspokojono rodziców, iż zachowania chłopców mieszczą się w normach rozwojowych. Podkreślono też znaczenie budowania dobrych i ciepłych relacji z dziećmi w okresie adolescencji.”
„Wielokrotnie powtarzali też, iż zachowanie synów jest dla nich niedopuszczalne, nie rozumieją z czego wynika, wzmaga u nich frustrację, złość i bezsilność. Obydwoje w ocenie psychologów WOA prezentowali nierealne i sztywne oczekiwania wobec zachowania chłopców. Próby pracy z rodzicami dotyczące urealnienia tychże oczekiwań i przyjęcia odpowiedzialności za budowanie relacji niestety nie przyniosły efektów.”
„Ponadto podczas tego spotkania starszy z chłopców w indywidualnej rozmowie podał, iż zgłosił w szkole fakt stosowania przez ojca w przeszłości przemocy fizycznej wobec niego i jego brata. Podał również, że zachowania tego typu nie pojawiają się już od około roku.”
„Biorąc pod uwagę specyfikę pracy w Ośrodku należy podkreślić, iż pracownicy WOA są szczególnie przygotowani do pracy z dziećmi przysposobionymi.”
Zadziwiające jest ostatnie zdanie. W całym dokumencie bez słowa o FAS, czy RAD, napisane przez „szczególnie kompetentnych”. Jasno wskazują, że chorzy są rodzice adopcyjni, nie dzieci.
Ale przyjrzyjmy się konsekwencjom, jakie pociąga za sobą to pierwsze pismo przygotowane w naszej sprawie.
Pismo, które wędruje razem z dziećmi do kolejnych placówek i buduje negatywne nastawienie do nas rodziców adopcyjnych. W konsekwencji pracownicy domu dziecka przyjmują postawę, którą jeden z chłopców podsumował opowiadając o rozmowie wychowawcy z psychiatrą do której trafił: „On nie powinien był o was [rodzicach adopcyjnych] tak źle mówić. Szczególnie przy mnie.” Człowiek, który nigdy nas nie spotkał, dobry człowiek, który na podstawie przesłanej opinii rozmawia z lekarzem psychiatrą nie o FAS i RAD, z którymi zmagają się dzieci lecz o „złych rodzicach adopcyjnych”, nieświadomie zafałszowując obraz kliniczny dziecka.
Nawet nie psycholog widzi jak na dłoni, że, zupełnie przy okazji kształtuje to postawę nastolatka wobec rodziców adopcyjnych, w obecności, którego bezustannie powtarza się bzdury, że za jego stan i sytuację, odpowiadają rodzice adopcyjni, ukrywając przed nim, faktyczny stan jego zdrowia i wpływ na całą sytuację zachowań, które są skutkiem chorób.
Na bazie tej opinii, pracuje z dziećmi również drugi Dom Dziecka, do którego chłopcy później trafiają, w którym również zatrudniony jest psycholog. Niestety również pozbawiony własnego systemu refleksji. Na spotkaniu zespołu okresowej oceny, w którym znów biorę udział, poruszam temat FAS. Słyszę w odpowiedzi. „Przyjrzymy się tematowi” – pada na odczepnego z ust dyrektorki. Również drugi Dom Dziecka nie wykonuje diagnostyki w tym kierunku. Dlaczego?
Dalej ta sama opinia trafia do PCPR, gdzie od razu staje się jasne, że wszystkiemu winni są rodzice adopcyjni. W połączeniu z lokalnymi gminnymi przepisami tworzy to mieszankę wybuchową, którą bez wahania wysyła się pocztą do rodziny adopcyjnej. Przecież sprawa jest jasna. Źli rodzice porzucili dzieci. Mamy pismo z ośrodka adopcyjnego, w którym czarno, na białym jest napisane kto zawinił. Można więc bez wahania stanąć po jasnej stronie mocy i ukarać tych złych rodziców adopcyjnych, powołując się na Ustawę o Pomocy Rodzinie i lokalny bubel prawny, „Uchwała Rady Powiatu”, kwotą 160 000zł. Na początek, za pierwszy rok. Kiedy próbuję rozmawiać z jedną z urzędniczek, przy okazji jednej z wizyt w lokalnym PCPR, słyszę, „a może ja też jestem adoptowana”, towarzyszy temu postawa, jakiej nie chcielibyście nigdy zobaczyć w stosunku do siebie. Nigdzie. Z pewnością nie w Ojczyźnie, z ust urzędnika, któremu Państwo płaci z naszych podatków za pomaganie ludziom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej. A rozpad rodziny adopcyjnej należy niewątpliwie do najtrudniejszych sytuacji, w których można się znaleźć.
Dalej pismo trafia do Sądu, gdzie rozpatrywany jest nasz wniosek o rozwiązanie przysposobienia, tam też pismo nie pomaga, kształtując postawę sędziego, który zgodnie z procedurą postanawia zweryfikować wpływ rozwiązania przysposobienia na nastolatków. Słusznie. Zwraca się o to do Zespołu Biegłych Psychologów Sądowych o określenie wpływu rozwiązania przysposobienia na dzieci. Pytanie jest proste i zasadne. Odpowiedź w opinii już nie.
Nie jest zaskoczeniem, że odpowiedź biegłych psychologów uwzględnia tę pierwszą opinię koleżanki po fachu. Trudno nie zauważyć, że druga opinia bazuje na pierwszej. Dodatkowo kształtuje interpretację wyników testów, jak i całą przygotowaną opinię, która jest stronnicza i nastawiona przeciwko rodzicom adopcyjnym.
Przewodnią hipotezą opinii przygotowanej przez psychologów OSZZ są … oczywiście „źli rodzice adopcyjni”.
Kilka uwag, które mam do zapisów znajdujących się w tym dokumencie pokażę poniżej.
Zacznę ogólnie od stylu rozmowy, który nie ma nic wspólnego z badaniem psychologicznym. Przypominał raczej PRL’owskie przesłuchanie, podczas którego wielokrotnie przerywano nam wypowiedzi oraz nie pozwalano dokończyć wypowiadanych zdań. Do tego psycholożki wymieniały między sobą porozumiewawcze spojrzenia i niedwuznaczne uśmiechy w momencie naszych wypowiedzi.
To było poniżające. Żona po badaniu płakała. Na liście kilka metod badawczych. W tym niesławny test pytań niedokończonych, próżno jednak na liście szukać badania FAS. W wyniku badania znajdziemy zapisy:
„Wyniki badań testowych kompetencji rodzicielskich wskazują, że potencjał rodzicielski jest niski mimo, że wyniki poszczególnych jej wymiarów są przeciętne.”
Na jakiej podstawie wyciąga się wnioski nieadekwatne do wyników? Dodatkowo, nie przedstawiono wyników oraz skali odnoszącej się do ich oceny, co powoduje, że nie ma szansy oceny i weryfikacji jakości przeprowadzonych testów oraz określenia jakie elementy wpłynęły na postawione hipotezy, na których Sąd oprze swój werdykt.
„Ujawnia jednak trudności w stawianiu dzieciom wymagań, z tendencją do ulegania im i nie podejmowania prób pomocy lub interwencji w sytuacjach problemowych, dający dzieciom nadmierną swobodę, posiadający zaufanie wobec nich.”
Na jakiej podstawie pada to w naszej opinii wyssane z palca stwierdzenie?
„Wyniki badań wskazują, że kompetencje rodzicielskie matki są dość niskie, a ojca przeciętne. Z analizy akt sprawy wynika, że w okresie trwania procedury adopcyjnej zdaniem ośrodka sprostają oni podjętemu przez siebie zadaniu. Do czasu gdy chłopcy spełniali oczekiwania rodziców, a ich zachowanie było zgodne z ich wizją rodziny, co świadczy o kształtowaniu więzi o miłość warunkową.”
Powtarzały dęby dębom i buki bukom, a każde kolejne dodawały coś od siebie.
„Trudno było im się wycofać, zrezygnować czy obniżyć swoje wymagania wobec synów. Brak wystarczających umiejętności rodzicielskich, pominięcie przez rodziców doświadczeń synów z okresu wczesnego dzieciństwa, spowodowało, że przekonanie o braku wpływu na dzieci, możliwości pomocy im i korekty ich zachowania stawało się silniejsze. Rodzice nie podjęli nigdy terapii rodzinnej, żaden z nic nie podjął własnej pracy psychoterapeutycznej.”
Do prawdy nie wiem, jak psychoterapia rodziców miała poprawić alkoholowe uszkodzenia mózgu dzieci, które dyskretnie pominięto. W jaki sposób miała zmienić ich zaburzone zachowania o dużym wpływie genetycznym pochodzącym od patologicznych rodziców. Zachowania, które wywołały u nas załamanie nerwowe.
„Badania wskazują, że postawa rodzicielska [rodziców adopcyjnych] jest wysoce nieprawidłowa, sposób w jaki chłopcy zostali umieszczeni pierwszy raz w placówce świadczy wręcz o ich porzuceniu, całkowitym braku zrozumienia dla ich uczuć i emocji.”
Piszą psycholożki o naszym zachowaniu w momencie załamania nerwowego i w obliczu braku procedur rozwiązania adopcji po stronie ośrodka adopcyjnego.
„Również tam [jeden z chłopców] dopuścił się kradzieży (bez zgody z magazynu zabrał jedną czekoladę). W ocenie pracownika placówki [chłopiec] na duży potencjał intelektualny”
Mamy tu do czynienia z manipulacją komunikacyjną, mająca na celu pokazanie, że problemy z patologicznymi zachowaniami [chłopca] są nieznaczące, szczególnie w kontraście z wysokim potencjałem intelektualnym. Znów pomija się informację o planach umieszczenia go w MOS przez Dom Dziecka, który również nie radzi sobie z wychowankiem. Jak się później okazało żaden z chłopców nie funkcjonował w środowisku Domu Dziecka i jeden wcześniej, a drugi później trafił do placówki MOS (Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapeutycznego).
„Wyniki badań wskazują, że obaj bracia ujawniają silne poczucie winy związanie z aktualną sytuacją życiową, szczególnie widoczne jest to w postawie [starszego z nich]. Chłopiec porzucenie przez rodziców łączy ze swoim nieprawidłowym zachowaniem. Ma poczucie, że nie sprostał oczekiwaniom rodziców, za co został oddany do Domu Dziecka.”
Brak wykonanych badań FAS i rzetelnego odniesienia się do stanu medycznego, powodują, zatajenie przed chłopcami prawdziwych przyczyn ich zachowania, z którymi rodzice nie mogli sobie poradzić. Jednocześnie każdy akapit adresuje winę za sytuację po stronie rodziców adopcyjnych.
„Szczególnie ich zbulwersowało, że PCPR obciążył ich kosztami pobytu dzieci w placówce”
Znów zastosowana zostaje manipulacja słowna. Powiedzieliśmy, że nie zgadzamy się obciążeniem kwotą 160 000zł za pierwszy rok pobytu. Pominiecie tej kwoty w opinii jest manipulacją faktami.
I na koniec znajdujemy jeszcze „dobrą radę” dla Sądu:
„W ocenie psychologicznej szeroko pojęte dobro dziecka obejmuje także kwestie związane z alimentacją małoletnich.”
Kolejne obarczanie kosztami rodziny adopcyjnej.
Do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu, jak psycholog może napisać tak stronniczą i oderwaną od rzeczywistości opinię. Ale to nasza ocena.
Ale idźmy dalej. W rozprawie w Sądzie Rodzinnym, w której stroną są dzieci, zawsze bierze udział prokurator, który jako jedyny wyraził przeciwne zdanie do wszystkich zebranych. Nie wyrażając zgody na rozwiązanie przysposobienia. Nawet zacytował fragment akt sprawy odnosząc się do wskazanego pierwszego dokumentu i cytując „niewydolni wychowawczo rodzice” podkreślając niskie kompetencje wychowawcze rodziny. Taaak. Wygląda jakby palce psychologów głęboko tkwiły w nosie pani prokurator prowadząc ją nie wiadomo dokąd? To smutne, że nawet mądrzy ludzie ulegają tak łatwo manipulacji psychologów. Postawie pani prokurator zawdzięczmy nierozwiązanie przysposobienia w Sądzie pierwszej instancji.
Dodam, że zarówno kurator reprezentujący chłopców, notabene wychowawca z pierwszego domu dziecka, jak również reprezentujący dzieci adwokat wyrażają zgodę na rozwiązanie przysposobienia. Rozumieją, że rodzina już nie istnieje. Ale mistrzyni karania – prokurator, zawsze znajdzie sposób by ukarać rodziców adopcyjnych – karą będzie nie rozwiązanie przysposobienia. A nich płacą, bo do tego sprowadza się rola rodziny adopcyjnej, której odmawia się rozwiązania przysposobienia.
Sąd przychylił się do opinii pani prokurator i uważa, że nadal możemy być rodziną. „Dla dobra dzieci.” Dziwne. Co prawda wyraził swoje współczucie dla sytuacji w której się znaleźliśmy, jednak nie znalazło to swojego odbicia w wyniku rozprawy.
Oczywiście odwołujemy się od decyzji, doliczając do kosztów pierwszej rozprawy, koszty przygotowania odwołania. Koszty idące w tysiące złotych. Kolejne tysiące.
Nasz komentarz:
W przetwarzaniu informacji funkcjonuje takie pojęcie jak „integralność”, oznacza ono nic innego, jak prawdziwość analizowanych danych. Naruszenie integralności lub świadoma manipulacja faktami w opiniach psychologów powoduje, że podejmowane w dobrej wierze na ich podstawie decyzje stają się błędne. Możemy powiedzieć jakie dane wejściowe, takie decyzje.
Dlaczego więc zgadzamy się by Sądy, które z założenia mają podejmować obiektywne i bazujące na faktach decyzje, podejmowały je na bazie zmanipulowanych i pozbawionych dowodów hipotezach psychologów. Gdzie tu zasada prawdy obiektywnej, równouprawnienia stron, czy jawności, które powinny być bazą do podejmowania decyzji przez Sąd.
Nasza sytuacja jasno pokazuje, jakie uprawnienia nadaliśmy psychologom w procesach prawnych w Polsce. Widać tu jasno, że psycholog ma prawo nie bazując na faktach budować własne hipotezy i opisywać je w przygotowanej przez siebie opinii, za którą później wygodnie schowa się Sąd.
Pozostaje jeszcze kwestia lojalności zawodowej psychologów. Kiedy szukając psychologa, który zna i rozumie problemy FAS zwracam się do trzech z tytułem doktora przed nazwiskiem, pierwszy nie odpisuje, drugi zasłania się brakiem czasu, oddzwania trzeci. Dziękuję!
Po krótkiej rozmowie i wyjaśnieniu, że szukamy kompetentnego psychologa rozumiejącego problemy FAS, który przygotuje opinię o wpływie FAS i RAD oraz braku podjętej rehabilitacji w okresie wczesnodziecięcym na zaistniałą sytuację, po krótkiej chwili zastanowienia słyszymy: „Tak mogę przygotować taką opinię, ale już teraz mogę powiedzieć, że raczej nie będzie ona dla Państwa korzystna. Tak zdecydowanie nie będzie.” Pani psycholog z naukowym tytułem doktora, wydaje werdykt, jeszcze, przed rozpoznaniem naszej sytuacji. Dla niej też jest jasne – skoro oddaliście dzieci, jesteście „złymi rodzicami”. Problem polega na tym, że Pani doktor jest również biegłą sądową. Gdzie więc rodzice adopcyjni mają szukać obiektywnej pomocy prawnej? Przegrywają zawsze i przed każdym Sądem. W imię solidarności zawodowej psychologów i bzdurnych wyssanych z palca hipotez. Po odrzuceniu faktów medycznych i wpływu genetycznego. Finał jest zawsze taki sam ofiary, stają się oskarżonymi i finalnie uznanymi za winnych. To jest dyskryminacja grupy społecznej rodziców adopcyjnych w świetle prawa w polskich Sądach.
Musisz zdawać sobie sprawę, że opinie psychologów są tworzone na potrzeby wielu spraw sądowych. Mogą się pojawić również kiedyś w Twojej sprawie. Pomóż to zmienić zanim dotknie to Ciebie, czy Twoich bliskich. TO BEZPRAWIE! TO SYSTEM OPARTY NA HIPOTEZACH, NIE NA FAKTACH.